piątek, 21 lutego 2014

14.

 Nigdy wcześniej nie leciałam samolotem, nigdy wcześniej nawet nie byłam na lotnisku. Nie miałam pojęcia jak wygląda procedura dostania się do samolotu. Przy wejściu czekała na mnie El i jeden z ochroniarzy chłopaków, który zaraz zabrał ode mnie bagaż. Od razu później przeszliśmy przez kontrolę. Nie wydawało mi się, żeby One Direction obowiązywały te same zasady co innych ludzi...
  Im bardziej zbliżaliśmy się do samolotu, tym bardziej byłam zdenerwowana, nie pasowała mi w tym wszystkim tylko jedna rzecz.
  - Czy to jest... ich prywatny samolot?
  El pokiwała głową w odpowiedzi, a ja otworzyłam szeroko usta ze zdziwienia. Wow. Wyjaśniało to jednak brak ludzi czekających na lot czy to, że bez żadnego czekania po prostu mogliśmy wejść do samolotu.
  - To znaczy, samolot nie jest ich, ale tylko my nim lecimy - dodała po chwili.
  Gdy weszłyśmy do środka, cała reszta chyba już tam była. Louis zaraz podszedł do nas i pocałował El w policzek, a mnie szturchnął pięścią w ramię. Tyle w kwestii miłego powitania.
  Harry siedział z jakąś dziewczyną, prawdopodobnie jego siostrą, Liam, Niall i dwóch chłopaków rozmawiało w grupie. Na końcu było 3 ochroniarzy, w tym Aiden. Pomachałam do niego, na co tylko kiwnął mi głową. Najbliżej miejsca, w którym stałam, siedział Zayn, który jedyny z nikim nie rozmawiał. Opadłam na siedzenie obok niego, a za nami usiedli Lou i El.
  Odkąd weszłam do samolotu, nie wydusiłam z siebie ani jednego słowa. Zaciskałam teraz w dłoniach materiał mojej koszulki, nerwowo przesuwając palcami. Czułam, jakby żołądek zawiązał mi się supeł, a serce miało zaraz wyskoczyć z piersi.
  - Pierwszy raz lecisz samolotem?
  Uniosłam głowę, spoglądając na Zayna, który przypatrywał się moim drżącym dłoniom. Nie musiałam nawet nic odpowiadać, bo uśmiechnął się do mnie ze zrozumieniem.
  - Też strasznie bałem się, gdy miałem lecieć pierwszy raz.
  Wiedziałam, że starał się mnie pocieszyć, ale w ogóle nie mogłam się skupić na tym co mówił. Robiło mi się coraz bardziej duszno, chociaż byłam lekko ubrana.
  - Hej Skyler!
  Odwróciłam głowę w stronę Louisa, patrząc na niego ze zdziwieniem. Nigdy nie nazywał mnie moim całym imieniem, właściwie to nikt tego nie robił.
  - Co?
  - Jak masz na drugie imię?
  Wpatrywałam się w niego dalej, jakby przed chwilą wyrosła mu druga głowa.
  - No? - ponaglił mnie, a El z boku zachichotała.
  - Juliet.
  - Skyler Juliet Carter! - zawołał z uśmiechem.
  - Zgadza się - mruknęłam i kątem oka zauważyłam jak bardzo rozbawiony jest Zayn.
  Ok, o co im chodziło?
  - Więc... El mówiła, że kupiłaś sobie naprawdę super strój, co. - Louis puścił mi oczko.
  Wytrzeszczyłam na niego oczy, a później spojrzałam na El, która uśmiechała się do mnie niewinnie.
  - Sky - powiedział znowu Louis. - Co u Twojego brata?
  Zmarszczyłam brwi, przyglądając się mojemu przyjacielowi, zachowywał się dziwniej niż zawsze. Mówił o rzeczach, które w ogóle nie miały ze sobą nic wspólnego.
  - Ym, w porządku.
  - Sky, Sky!
  - Louis, czy Ty jesteś pijany?
  - Pijany z miłości - odpowiedział i pocałował El w policzek.
  - Wow, nie wiedziałam, że potrafisz być taki...
  - Uroczy? - podpowiedział mi.
  - Tandetny - rzuciłam ze złośliwym uśmiechem, na co Louis odpowiedział mi poprzez pokazanie palca.
  Zaśmiałam się lekko, a Lou po chwili odpowiedział mi tym samym. Odwróciłam wzrok od niego i spojrzałam na okno.
  - O mój Boże - jęknęłam.
  Jedyne co widziałam to chmury, lecieliśmy, ja leciałam samolotem... Ale co, nawet nie zauważyłam jak wystartowaliśmy. Byłam zbyt zajęta dziwnym zachowaniem Lou, żeby zwrócić uwagę na coś innego. Och... Spojrzałam znowu na Louisa, który uśmiechał się szeroko w moją stronę.
  - Dzięki - mruknęłam.
  Tak, może zdarzyło mi się zadzwonić w nocy do Louisa i panikować, że nigdzie nie polecę i teraz wszystko było jasne. Louis odwracał moją uwagę od startu samolotu i cholera, naprawdę mu się to udało.
  Siedziałam przez chwilę na miejscu, niepewna tego jak się czuję. Byliśmy już w powietrzu i przez chwilę chciałam dalej panikować, ale... nic takiego się nie działo. Nie czułam żadnego ruchu, gdyby nie widok za oknem, myślałabym, że dalej stoimy na lotnisku. Na moją twarz wypłynął lekki uśmiech, gdy już całkowicie się uspokoiłam.
  Wstałam z miejsca i skierowałam się na tył, gdzie siedzieli ochroniarze. Było ich 4: ten, który wziął ode mnie bagaż na początku i trzech, których siedziało tam od razu, gdy weszłam do samolotu, w tym mój kuzyn. Mimo swoich wielkich rozmiarów, barczystych ramion i surowych twarzy, gdy zobaczyli, że się do nich zbliżam, obdarzyli mnie przyjaznymi spojrzeniami.
  - Wszystko w porządku? - spytał Aiden, przyglądając mi się z niepokojem.
Pokiwałam głową, uśmiechając się do niego uspokajająco.
  - Nie wyglądasz najlepiej, jesteś strasznie blada - mruknął i zmarszczył z niezadowoleniem brwi.
  - Och, tak, nie czułam się zbyt dobrze, ale już mi lepiej, naprawdę - zapewniłam go.
  Rozejrzałam się dookoła, oprócz Zayna i zakochanej pary, nie przywitałam się jeszcze z nikim. Dlatego to było moje kolejne zadanie, po tym jak skończę rozmawiać z Aidenem.
  - Jak Ana?
  Na jego twarzy pojawił się jeszcze większy grymas niż chwilę wcześniej.
  - Wkurzona, że musiałem wyjechać... ale przejdzie jej.
  Zaśmiałam się lekko i poszłam dalej, wcześniej kiwając do całej grupy głową. Harry i jego siostra właśnie o czymś rozmawiali i nie byłam pewna czy do nich podejść. Stanęłam więc niezręcznie w połowie drogi, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Dziewczyna uniosła głowę i spojrzenie jej brązowych oczu spoczęło na mnie, uśmiechnęła się szeroko do mnie, Harry miał taki sam uśmiech.
  - Hej - zawołała. - My się chyba jeszcze nie znamy?
  Harry spojrzał w moją stronę, by zobaczyć do kogo mówi jego siostra i na jego twarzy pojawił się ten sam uśmiech co u niej.
  - Sky!
  Podeszłam do nich i Harry przytulił mnie mocno, co odwzajemniłam, śmiejąc się lekko.
  - To Ty jesteś tą dziewczyną, co narysowała mu penisa na czole? - spytała jego siostra, posyłając mu złośliwy uśmiech. - W takim razie bardzo mi miło, jestem Gemma.
  - I wzajemnie - odpowiedziałam, uśmiechając się do niej przyjaźnie.
  Zwróciłam wzrok na Harry'ego i przyglądałam mu się przez chwilę uważnie, a on spoglądał na mnie nie wiedząc, o co chodzi.
  - Więc widzę, że udało Ci się to zmyć. Brawo Harry!
  Harry wydał z siebie dziwny dźwięk, coś pomiędzy jęknięciem, a warknięciem, za to Gemma wybuchła śmiechem.
  - Och, Harry chyba się zdenerwował, uważaj...
  - W takim razie lepiej stąd pójdę!
   Zostawiłam ich samym sobie i skierowałam się do mojego kolejnego dzisiaj celu, Liama i jego kolegi, który cholera był naprawdę przystojny. Z nimi zostałam dłużej, wciągnęliśmy się w rozmowę o tym co chcielibyśmy robić, gdy już znajdziemy się na miejscu. Nie byłam do końca pewna co sądzić o Andym, co chwilę musiał wtrącić w rozmowę trochę flirtu, na który i tak nie zwracałam uwagi. Może i wyglądał świetnie, ale ja miałam oczy tylko dla jednego chłopaka.
  Później podeszłam do Nialla i jego kuzyna, który siedzieli blisko tamtej dwójki. Stanęłam przed nimi i nagle myśl pojawiła się w mojej głowie... że też wcześniej o tym nie pomyślałam. Czy to mógł być ten kuzyn, Deo, któremu Niall wysłał moje zdjęcie w klubie?
  - Sky!
  Niall podniósł się z miejsca i objął mnie ramieniem, a ja wtuliłam się w niego. Widziałam jak jego kuzyn unosi głowę, by spojrzeć na nas i po zobaczeniu mojej twarzy, uniósł brew z zaciekawieniem.
  - Deo, to Sky, moja znajoma. Sky, to Deo, mój kuzyn. - Niall przedstawił nas sobie i usiadł z powrotem.
  Oczywiście, że to musiał być akurat on...
  - Bardzo mi miło. - Deo zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głowy.
  - Nie dziwię się, ze Ci miło, w końcu będziesz miał okazję, żeby się ze mną przespać - powiedziałam, nawiązując do SMS-a, jakiego napisał Niallowi.
  Przez moment na jego twarzy widać było zdezorientowanie, ale po chwili jego policzki zrobiły się całe czerwone. Niall patrzył to na mnie, to na niego, zapewne nic nie pamiętał z tamtego wieczoru, tak dużo wypił.
  - Ja um... to był żart - w końcu wykrztusił z siebie Deo.
  - Teraz chyba powinnam poczuć się obrażona, co?
  Mówiłam cały czas z poważną miną i widziałam jak Deo coraz bardziej się denerwuje, zresztą Niall też wyglądał jakby przed chwilą przydarzyło mu się coś strasznego. Puściłam oczko do blondyna, by dać mu znać, że tak naprawdę nie jestem zła.
  - Deo, lepiej już nic nie mów, tylko się pogrążasz - Niall wtrącił się do rozmowy i poklepał swojego kuzyna po ramieniu.
  Nawet się z nimi nie żegnając, wróciłam wreszcie na swoje wcześniejsze miejsce. Przywitałam się już ze wszystkimi, więc teraz mogłam spokojnie usiąść. Zayn spojrzał na mnie ze skrzywioną miną.
  - Gdzie byłaś?
  Wzruszyłam nieznacznie ramionami i uśmiechnęłam się do niego szeroko, Zayn przez chwilę spoglądał na mnie z tą niezadowoloną miną, ale w końcu jego usta uniosły się w uśmiechu. Zaśmiałam się lekko, zadowolona ze swojego osiągnięcia i oparłam głowę o ramię Malika. Teraz zostało mi jeszcze wytrzymać te kilka godzin lotu.

*

  Nasz apartament składał się z ogromnego salonu, kuchni, 5 pokoi, 2 łazienek i przestronnego balkonu. Na dodatek ochroniarze mieli swój własny kompleks. Nawet nie chciałam myśleć ile pieniędzy musiało na to pójść.
  Opadłam na kanapę i rozejrzałam się dookoła. Ogromny telewizor, odtwarzacz DVD, kanapy, fotele, szafa, stolik, parę szafek i kominek. Nieźle.
  Byłam naprawdę zmęczona po locie, większość czasu spędziłam na graniu z Zaynem na jego telefonie. Pościągaliśmy różne gry z internetu i rywalizowaliśmy o to, kto zdobędzie najlepszy wynik. O co przypomniało mi... Wyciągnęłam telefon z kieszeni i przytrzymałam przycisk, by go włączyć. Szybko wpisałam pin i mój telefon zaczął piszczeć, jakby oszalał. Otworzyłam szeroko oczy, wpatrując się w ekran. 20 nieodebranych połączeń od mojej mamy. Od razu wybrałam jej numer i ze zniecierpliwieniem czekałam, aż odbierze, a co jeśli coś się stało?
  - Sky! - usłyszałam zdenerwowany głos mojej mamy.
  - Coś się stało?
  - Dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś? Miałaś zadzwonić od razu jak dotrzecie do hotelu!
  - Co...
  Słuchałam z niedowierzaniem w to co mówi, zaczęła jeszcze trochę krzyczeć, że wiedziała, że nie powinna mnie puszczać i w ogóle nie dała mi dojść do głosu. Po dłuższej chwili wreszcie zaległa cisza, więc korzystając z okazji powiedziałam:
  - Mamo, dopiero co weszliśmy do naszego apartamentu. Myślałaś, że ile trwa ten lot?
  Gdybym ją teraz widziała, posłałabym jej kpiące spojrzenie. Przez chwilę nic nie odpowiedziała i mogłam się założyć, że jej policzki zrobiły się teraz mocno czerwone.
  - Więc wszystko w porządku? Jak pogoda? - spytała w końcu.
  - Jest baaardzo ciepło, jutro na pewno pójdziemy się poopalać, dzisiaj może tylko zwiedzimy najbliższą okolicę, jest dość późno. - ułożyłam się wygodniej na kanapie, zajmując praktycznie jej całą powierzchnię.
  - A jak pokoje?
  - Mamy 5 pokoi, każdy wygląda tak samo, łóżko, telewizor, dwie duże szafy, lustro.
  - 5? To będziesz z kimś w pokoju? - dało się poznać w jej głosie, że ją to zaniepokoiło.
  Cholera, nawet wcześniej nad tym nie myślałam... Niby z kim będę w pokoju, przecież nie mogę być z Zaynem.
  - Z El, dziewczyną Louisa - powiedziałam, choć wiedziałam, że to nieprawda.
  - W porządku - mruknęła. - Muszę kończyć, za dużo pieniędzy już na to idzie.
  Zachichotałam i gdy pożegnałyśmy się, schowałam telefon do kieszeni, po czym wstałam z kanapy. Cała reszta stała teraz w kuchni i nie wiem jakim cudem nie słyszałam ich z miejsca, w którym byłam.
  - Ja chcę ten drugi pokój od wejścia!
  - Niall, co za różnica, wszystkie pokoje wyglądają tak samo... - Liam masował sobie skronie, najwidoczniej zmęczony już rozdzielaniem pokoi.
  Stanęłam z boku, czekając na przebieg wydarzeń. Tak jak podejrzewałam Louis i El zajęli jeden pokój dla siebie, Niall i Deo mieli inny dla siebie, tak samo Harry i Gemma.
  - W porządku, już wszyscy? - spytał Liam ze zmęczeniem.
  Uniosłam głowę i zobaczyłam, że siostra Harry'ego się we mnie wpatruje.
  - Ja będę ze Sky.
  Harry już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili zrezygnował i chyba dopiero teraz wszyscy zrozumieli, że właściwie nie miałam z kim innym być w pokoju.
  - Świetnie. Harry? - Zayn spojrzał na niego, a Harry pokiwał w odpowiedzi głową.
 - Ok, chodź Andy. - Liam pierwszy wyszedł z kuchni.

*

  Przechadzaliśmy się wolno uliczką, na dworze było już ciemno, jedynie latarnie oświetlały otoczenie i światła z mijanych przez nas lokali. Na zewnątrz nie było zbyt wielu ludzi, ale chłopcy i tak dla pewności ubrali sobie okulary przeciwsłoneczne. Dwójka ochroniarzy szła za nami w pewnej odległości, sprawiając pozory, jakby wcale nie byli z nami.
  Nie mogłam się powstrzymać i co chwilę zerkałam na niego. Wyglądał na takiego szczęśliwego, uśmiech w ogóle nie schodził mu z twarzy. Wydawało mi się, że miało to coś wspólnego z tym, że byliśmy na zewnątrz i nikt ich nie zaczepił, po prostu spacerowaliśmy, nie przejmując się niczym. Nie zwracałam nawet uwagi na nic co znajdowało się dookoła, mimo, że byłam w nowym miejscu. Nie mogłam oderwać od niego wzroku, w tym świetle latarni i błyszczącymi ze szczęścia oczami był dla mnie jedyną rzeczą wartą oglądania.
  Potknęłam się. Naprawdę się potknęłam. Nie zwracałam uwagi na nic innego, więc nie zauważyłam jak płyta chodnikowa odstawała w jednym miejscu. W ostatniej chwili Louis mocno chwycił mnie za ramię i podciągnął do pionu.
  Czułam jak robi mi się gorąco w twarz, byłam przekonana, że Louis przyłapał mnie na patrzeniu się na mój obiekt westchnień.
  - Hej, pierwszy dzień, a Ty już chcesz sobie zrobić krzywdę. Aż tak jest źle?
Odetchnęłam z ulgą, słysząc żartobliwy ton Lou i tylko zaśmiałam się w odpowiedzi. Jednak miałam jeszcze trochę szczęścia. Spojrzałam na El, a ona spoglądała na mnie z tym samym uśmiechem, co wtedy gdy spytała mnie czy lubię któregoś z nich bardziej niż pozostałych. Uśmiechała się, jakby coś wiedziała i przez to zaczęłam trochę panikować. Zauważyła to, zauważyła, że się na niego patrzyłam. El zwolniła kroku i szarpnęła mnie za ramię, bym szła z nią z tyłu.
  - Wiedziałam - powiedziała cicho, tak bym tylko ja to usłyszała.
  - Hm? - udawałam, że nie mam pojęcia o czym mówi.
  - Nawet tego ze mną nie próbuj.
  Louis odwrócił się na nas, a El machnęła na niego ręką, by szedł dalej.
  - Wiedziałam, że Ci się podoba.
  El spoglądała na mnie kątem oka, a ja tylko pokręciłam przecząco głową.
  - Mówiłaś, że nie pamiętasz połowy moich urodzin, prawda? - spytała z szerokim uśmiechem na twarzy.
  Gdy to usłyszałam, nogi, aż odmówiły mi posłuszeństwa. O mój Boże, co zrobiłam? Dziewczyna pociągnęła mnie znowu, bym zaczęła z powrotem iść. Po chwili przypomniałam sobie, że El raz już próbowała mnie nabrać, może robiła to drugi raz.
  - Nie dam Ci się znowu nabrać.
  El przewróciła oczami i ok, byłam całkiem pewna, że tym razem mówi poważnie.
  - Spałyśmy we dwie w pokoju Louisa i muszę przyznać, że byłaś naprawdę gadatliwa. - moja przyjaciółka zachichotała, a ja ze zniecierpliwieniem czekałam co powie dalej.
  - Niby co takiego powiedziałam?
  - Powiedziałaś mi, że Ci się podoba, że uwielbiasz jego charakter, że ma takie piękne oczy, ach i oczywiście uśmiech, nad nim zachwycałaś się najbardziej.
  To naprawdę brzmiało, jakbym ja mogła jej to powiedzieć. Wpatrywałam się w nią wielkimi oczami, a El zaczęła dalej mówić:
  - Wtedy jak byłyśmy na zakupach, spytałam Cię czy któryś z nich Ci się podoba, bo chciałam się upewnić, w końcu byłaś pijana jak mi to wtedy mówiłaś. - El rozglądała się przez chwilę po okolicy i wróciła do mnie wzrokiem, po czym puściła mi oczko. - Dzisiaj mnie upewniłaś.
  Nawet nie wiedziałam co odpowiedzieć, nie było już sensu zaprzeczać, El wiedziała. Właściwie chyba czułam się z tym lepiej, że ktoś wiedział, że mogłam z kimś o tym porozmawiać.
  - Nie rozumiem tylko dlaczego tak bardzo nie chciałaś, żebym się dowiedziała - mruknęła.
  - Nikt nie wie... Miałam nadzieję, że mi przejdzie, jeśli nie powiem tego na głos, wiesz?
  El pokiwała głową, ale patrzyła na mnie dość dziwnie.
  - Po prostu nie wiem, co powinnam zrobić - dodałam cicho.
  - Ok, wiesz co moim zdaniem powinnaś zrobić?
  Uniosłam brew, spoglądając na nią z ciekawością, a ona uśmiechnęła się szeroko.
  - Działaj.

*

El wie, niedługo Wy też będziecie wiedzieć. ;D
Chętnie z Wami pogadam, więc jeśli macie twittera to -> mój twitter
Dzięki za wszystkie komentarze <3

13 komentarzy:

  1. Rozdział Świetny!!!!
    Już czekam na następny!!

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG ! TO JEST NAJLEPSZY BLOG JAKI CZYTAŁAM! BŁGAM NASTĘPNY! <3 *o* :* :o
    :D Mii

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym rozdziałem upewnilas mnie, że to nie Lou ;) cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli to nie Lou ;( A tak bardzo chciałam żeby to był on...
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  5. super :3 czekam na nasępny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O MATULU!!!!! świetny, genialny, niesamowity rozdział. a żeś wykombinowała. El jest mega miła dla Sky. Coś mi się wydaje że Gemma też będzie bliską jej osobą. I wiem że ten "jeden chłopak" jest Naill'em!!!! Jesteś genialna, uwielbiam Cię! love yaa :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ej nie no nie ;-; pół dnia to czytam a ty kończysz w takim momencie...nienawidzę cię ;-;
    ...dodasz nowy rozdział dla mnie? xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny ! <333
    Jestem ciekawa kim on jest ^^
    Louis odpada, zostaje tylko czterech :D
    Mam swoje domysły i jestem ciekawa czy są prawidłowe ^^
    Mam nadzieje że okaże się to w następnym rozdziale <33

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny opowiadanie:D
    Od początku myślę, że Sky podoba się Niall, ale nigdy nic nie wiadomo:P
    Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  10. hmm Niall ;) czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału i dowiedzieć się kto podoba się Sky.

    OdpowiedzUsuń