niedziela, 23 marca 2014

21.

  Odrzuciłam od siebie kolejną chusteczkę na kupkę, leżącą koło mnie. Zakaszlałam, zasłaniając usta dłonią i skrzywiłam się lekko, nienawidziłam być chora. Bardzo rzadko mi się to zdarzało i musiało akurat teraz!
  Moja mama nagle pojawiła się w drzwiach i pokręciła głową z niezadowoleniem. Podeszła do mojego łóżka i zaczęła zgarniać wszystkie zużyte chusteczki do śmietnika, który ze sobą przyniosła.
  - Dzięki mamo - mruknęłam z leniwym uśmiechem.
  - Sky, idź spać, dobrze Ci to zrobi.
  - Um, nie, muszę... muszę jeszcze coś zrobić.
  Zagryzłam wargę, spoglądając na ekran mojego laptopa. Godzina 23:45.
  - Przecież nie idziesz jutro na uczelnię, zostajesz w łóżku, masz leżeć cały dzień.
  Pokiwałam głową i za chwilę kichnęłam głośno, na co mama westchnęła tylko i wyszła z pokoju, krzycząc najpierw, żebym poszła spać.
  Chociaż bardzo chciało mi się spać, nie mogłam jeszcze tego zrobić, zostało mi tylko jeszcze chwilę czasu, aż będzie 24:00. A gdy wreszcie na zegarku pojawi się ta godzina, będzie to znaczyło, że zaczął się nowy dzień. 13 września, urodziny Nialla.
  Sięgnęłam po komórkę i napisałam wiadomość, po czym szybko wcisnęłam przycisk "wyślij".

 Do: Niall
 Wejdź na skype'a!

  Wysmarkałam się kolejny raz i wróciłam do przeglądania tumblra, na którym pojawiły się już zdjęcia z dzisiejszego koncertu chłopaków. Jak zawsze robili na scenie jakieś dziwne rzeczy, na zmianę śmiałam się i kaszlałam, wpatrując się w ekran, póki nie pokazało się powiadomienie ze skype'a i mój pokój wypełnił dźwięk połączenia. Niall dzwonił.
  Przetarłam twarz dłońmi i poprawiłam szybko włosy, po czym zaakceptowałam połączenie. Godzina 23:53.
  - Heeej! - zawołałam wesoło.
  - Hej Sky... co Ci się stało? Wyglądasz strasznie.
  Skrzywiłam się lekko, za to Niall śmiał się w najlepsze, widząc moją niezadowoloną minę. Tak właściwie to miał rację, miałam szarawą cerę, zaczerwieniony nos i włosy w całkowitym nieładzie. Zdecydowanie nie wyglądałam dobrze.
  - Dzięki - mruknęłam. - Jestem chora.
  - No to musisz wyzdrowieć na nasz powrót!
  Pokiwałam głową, a na mojej twarzy z powrotem pojawił się uśmiech. To już za tydzień!
  - Sky, um, chciałaś coś konkretnego? Jestem zmęczony i chciałem już pójść spać.
  Dopiero teraz zauważyłam na twarzy Nialla cienie pod oczami i to jak podpierał na dłoni głowę, która co chwilę opadała w dół. Godzina 23:56.
  - Tak wcześnie? Daj spokój!
  Kichnęłam głośno, prawie uderzając przy tym czołem o laptopa, Niall wybuchnął śmiechem, a ja wywróciłam oczami.
  - Jak dzisiejszy koncert? - spytałam, próbując go jakoś zagadać.
  - Sky... - mruknął ze zmęczeniem i ziewnął, zasłaniając usta.
  - Widziałam parę zdjęć, fanka wrzuciła Wam aparat fotograficzny na scenę?
  Niall pokiwał głową i wydawało się, że na chwilę zapomniał o tym, że chciał się jak najszybciej rozłączyć.
  - Tak, na aparacie było pełno zdjęć... jej bez żadnych ubrań.
  Zaśmiał się głośno, a ja wytrzeszczyłam na niego oczy, rzeczy, które niektórzy ludzie robią, żeby ktoś ich zauważył...
  - Sky, porozmawiamy jutro, w porządku?
  Godzina 23:59. Wpatrywałam się uparcie w cyfry, mając nadzieję, że mój wzrok magicznie przyśpieszy czas.
  - Sky? - powtórzył Niall, gdy mu nie odpowiedziałam.
  Godzina 00:00. Uśmiechnęłam się z zadowoleniem i uniosłam wzrok na Nialla, który spoglądał na mnie z ekranu ze zmarszczonymi brwiami.
  - 100 lat, 100 lat, niech żyje, żyje nam...
  Zaczęłam śpiewać dość głośno, nie przejmując się tym, że moi rodzice lub Seth mogą mnie usłyszeć.
  - ...nieeeech żyje naaaaam! A kto?! Niaaaaall!
  Gdy skończyłam, zakaszlałam cicho i odchrząknęłam parę razy, moje gardło już zmęczone od śpiewania.
  Niall patrzył na mnie szeroko otwartymi oczami z największym uśmiechem, jaki kiedykolwiek widziałam. Zobaczyłam, jak opiera się łokciami o blat i przysuwa bliżej ekranu.
  - Wiesz co, Sky?
  - Co? - uśmiechałam się do niego szeroko i naprawdę nie mogłam przestać.
  - Okropnie śpiewasz.
  Mimo, że właściwie właśnie mnie obraził, zaczęłam się śmiać, a Niall spoglądał na mnie z rozbawionym uśmiechem.
  - Tylko tyle masz do powiedzenia? Nawet mi nie podziękujesz?! No wiesz, najpierw mówisz, że wyglądam strasznie, teraz, że okropnie śpiewam... Nie wiem w ogóle po co się trudzę...
  Udawałam obrażoną, zrobiłam krzywą minę i skrzyżowałam ręce na piersi, a Niall zaśmiał się lekko, nie spuszczając ze mnie wzroku.
  - Dzięki, naprawdę! To było bardzo miłe, ale mam nadzieję, że oprócz tego dostanę też jakiś prezent, co? - posłał w moją stronę szeroki uśmiech, ukazując przy tym swoje proste zęby.
  - Materialista - mruknęłam i westchnęłam głośno.
  Nie miałam jeszcze prezentu dla Nialla i nie bardzo wiedziałam, co mu kupić. Nie miałam pełno kasy, żeby wybrać dla niego coś naprawdę super, zresztą wszystko mógł kupić sobie sam, było go na to stać. To będzie ciężkie do załatwienia...
  - Nie no, nie musisz mi nic kupować. - Niall pokręcił lekko głową z leniwym uśmiechem na twarzy. - Zaśpiewanie mi sto lat o 24:00 załatwia sprawę, nikt tego nie pobije, uwierz mi.
  Zagryzłam wargę, by powstrzymać wielki uśmiech, który cisnął mi się na usta i czułam jak moje serce bije coraz szybciej.
  - Idź już spać, nie będę Cię dłużej zatrzymywać.
  Niall przyglądał mi się kilka sekund, a po chwili ziewnął, upewniając mnie w tym, że naprawdę jest zmęczony. Pokiwał w końcu głową i powiedział cicho:
  - Szkoda, że nie wysłałaś tego zdjęcia.
  - Jakiego zdjęcia? - spytałam niepewnie.
  - No wiesz... - Niall umilkł na chwilę i poruszył brwiami. - Tego, w co byłaś ubrana.
  Zakryłam twarz dłonią, czując jak moje policzki robią się całe gorące, a Niall zaśmiał się głośno.
  - To zobaczymy się za tydzień. Dobranoc, Sky.
  - Dobranoc, Niall.

*

 Przerzuciłam torbę przez ramię i wyszłam z sali, w której właśnie odbywał się wykład. Jeszcze jeden dzień i chłopcy przyjadą do Londynu, nie mogłam się już doczekać. Miałam problem w tym tygodniu z tym, żeby skupić się na zajęciach, wiedząc, że w weekend się z nimi zobaczę. Te 3 tygodnie mijały mi dosyć wolno, sprawdzałoby się w tym wypadku powiedzenie, że im lepiej się bawisz, tym szybciej mija Ci czas. Miałam trzy, wypełnione nauką tygodnie, nawet z Cass nie widziałam się zbyt wiele razy. Chyba po prostu obie musiałyśmy przystosować się do nowej sytuacji, czyli studiów i może po czasie wszystko trochę się uspokoi.
  Z metra do domu nie miałam już daleko, 10 minut spaceru i będę mogła zaszyć się w moim pokoju do jutrzejszego wieczoru. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek mojego telefonu, zaczęłam przeszukiwać torbę, ale nie mogłam go znaleźć. Przystanęłam w miejscu i kucnęłam, kładąc torbę na ziemi, by łatwiej było mi go znaleźć.
  - Louis? - spytałam, gdy w końcu udało mi się znaleźć komórkę i odebrać połączenie.
  - Co tak długo Ci zajęło?
  - Nie mogłam znaleźć telefonu - mruknęłam, przewracając oczami, choć i tak nie mógł tego zobaczyć.
  Podniosłam torbę i otrzepałam kolana, po czym zaczęłam znowu iść.
  - Dobra, nieważne. Co robisz?
  To było normalne dla Louisa, tak po prostu zadzwonić do mnie bez żadnego, konkretnego powodu, pewnie El akurat była zajęta i nie mogła rozmawiać.
  - Właśnie skończyłam zajęcia i...
  - Idziesz do domu? - przerwał mi.
  - Ym, tak. A co u Was?
  - Właściwie, muszę kończyć, mamy... co my mamy? - Louis zaśmiał się lekko. - Ach tak, sesja zdjęciowa. Ok, pa Sky.
  Rozłączył się, zmarszczyłam brwi i schowałam z powrotem telefon do torby. To było dziwne, ale prawie wszystko co robił Louis, było takie.
  Po paru minutach doszłam do domu, mój tato siedział na swoim stałym miejscu przed telewizorem, przywitałam się z nim i szybko wbiegłam po schodach na górę.
  Otworzyłam drzwi do pokoju i aż mnie zamurowało.
  - NIESPODZIANKA!
  Stałam dalej w tym samym miejscu z ręką na klamce i wytrzeszczałam oczy na widok przede mną. Louis i Niall siedzieli na moim łóżku, jak gdyby nigdy nic i śmiali się teraz z mojej reakcji.
  - Naprawdę tu jesteście czy mam zwidy?
  Weszłam wolno do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi, po czym rzuciłam torbę na ziemię i uszczypnęłam się mocno w ramię. Dalej tu byli.
  - Co Ty, miałaś przed chwilą wypadek, a teraz majaczysz po tabletkach, które dali Ci w szpitalu - mruknął Louis.
  Uśmiechnęłam się szeroko i podbiegłam do łóżka, rzucając się na nich. Polecieli razem ze mną na materac i teraz leżałam na Niallu, a moja noga była gdzieś na Louisie.
  - O Boże! - Louis zepchnął z siebie moją kończynę i szybko usiadł, łapiąc się za krocze. - Kopnęłaś mnie.
  Zakryłam usta dłonią, próbując ukryć fakt, że się z niego śmiałam, ale nie bardzo mi się to udało. Louis zgromił mnie wzrokiem, a po chwili skrzywił się z bólu, na co Niall i ja tylko zaczęliśmy śmiać się głośniej.
  - Nie za wygodnie Ci? - spytał Niall.
  Uniósł się lekko na łokciach i patrzył teraz na moją twarz, a ja uśmiechnęłam się niewinnie.
  - Jest w porządku, jesteś wygodny, przyjmij to jako komplement.
  Niall zaśmiał się, słysząc jak właściwie zacytowałam jego słowa. To było, gdy znaliśmy się jakoś 2 tygodnie i Niall stwierdził, że to, że leżę na kanapie, nie znaczy, że on też nie może się położyć. Później wszyscy skończyliśmy oblani colą od stóp do głów.
  Zeszłam z łóżka i uśmiechnęłam się do nich szeroko, przyglądając im się. Dalej nie mogłam uwierzyć, że naprawdę tu byli. Najpierw zaczęłam ściskać Louisa, mimo jego jęków, bym się od niego odsunęła, bo znowu go uszkodzę, później przytuliłam się do Nialla, który pociągnął mnie na materac, więc teraz siedziałam obok niego z nogami na jego kolanach i Louisa.
  - Co tu robicie? Mieliście wrócić dopiero jutro.
  - Niespodzianka - powtórzyli to samo, co usłyszałam, gdy tylko otworzyłam drzwi.
  - Takie niespodzianki to mogą mnie spotykać codziennie. Gdzie macie resztę?
  - Harry jest ze swoją siostrą i znajomymi, Zayn z Perrie, a Liam pewnie wisi teraz na telefonie ze swoją nową dziewczyną - odpowiedział mi Niall.
  - Co?! - spojrzałam na niego zaskoczona, pierwsze raz słyszałam o tym, że Liam ma nową dziewczynę.
  - To nie jest jego dziewczyna. - Louis przewrócił oczami. - Poznał ją na jednej z tych imprez dla celebrytów.
  - Taak, jest jakąś nową aktorką, jeszcze mało znaną. - Niall zmarszczył zabawnie brwi, myśląc nad czymś. - Ale nie pamiętam jak się nazywa.
  Cieszyłam się, że Liam znalazł sobie kogoś nowego, to świetnie dla niego. Nie byłam bardzo zawiedziona, że reszta nie przyszła się ze mną spotkać i tak zobaczymy się jutro, gdy będziemy świętować urodziny Nialla.
  - Ok, więc zobaczyliśmy się, prawdopodobnie pozbawiłaś mnie możliwości posiadania dzieci w przyszłości, a teraz muszę już iść.
  Louis zrzucił moje stopy ze swoich kolan i wstał z łóżka, ostrożnie stawiając kroki, jakby coś jeszcze mogło mu się stać.
  - Co? Tak szybko? - spytałam z niezadowoleniem, spoglądając to na niego, to na Nialla.
  - El zaraz przyjedzie, muszę trochę pobyć ze swoją dziewczyną. - Louis westchnął głośno, ale doskonale wiedzieliśmy, że nie może się doczekać, aż będą ze sobą sami.
  - Zabezpieczcie się - mruknęłam z niewinnym uśmiechem.
  - Możliwe, że dzięki Tobie już nie musimy. - Louis skrzywił się nieznacznie, a ja zaśmiałam się lekko.
  - Ja nie muszę nigdzie iść. - Niall uśmiechnął się do mnie wesoło, a ja czułam jak moje serce zaczyna szaleć.
  - Świetnie, więc Niall może zostać. - Louis posłał mi zadziorny uśmiech i poruszył brwiami, czego Niall na szczęście nie zauważył.
  Pokiwałam głową i zagryzłam nerwowo wargę, mając świadomość, że zostanę w moim pokoju sama z chłopakiem, do którego coś czuję.
  Louis otworzył drzwi, miał już wychodzić, gdy obrócił się w naszą stronę i powiedział:
  - Za to Wy na pewno się zabezpieczajcie.
  - Louis!- warknęłam i rzuciłam poduszką w jego stronę, ale szybko zamknął drzwi.
  Niall śmiał się głośno, trzymając się za brzuch, spojrzałam na niego z rozbawieniem i po chwili sama zaczęłam się śmiać. To jest niemożliwe, żeby powstrzymać się od śmiechu, gdy ma się obok Nialla.
  - Hej, właściwie jak tutaj weszliście? - spytałam, gdy już się uspokoiłam.
  - Twój tato nas wpuścił.
  Mój tato nie miał pojęcia kim jest One Direction, a co dopiero jak wyglądają...
  - Powiedzieliśmy, że jesteśmy Twoimi przyjaciółmi i po prostu nas wpuścił. - Niall wzruszył ramionami, spoglądając na mnie z rozbawieniem.
  O mój Boże, mój tato mógłby tu wpuścić mordercę i uwierzyć mu na słowo, że go znam. Potrząsnęłam lekko głową, próbując pozbyć się tych myśli.
  Niall wstał z miejsca i zaczął chodzić dookoła, przyglądając się pomieszczeniu, właściwie nie było wiele do oglądania, ale uświadomiłam sobie za to, że Niall był pierwszy raz w moim pokoju.
  - Ok, coś mi tu nie pasuje - powiedział Niall, marszcząc brwi.
  - Co? - spytałam ze zdziwieniem, podążając za jego wzrokiem.
  - Nie ma tu naszych plakatów! - zawołał z oburzeniem.
  Zaśmiałam się głośno, całkowicie się tego nie spodziewając, a Niall wyglądał teraz na obrażonego.
  - Mówiłam Wam, że nie byłam Waszą fanką. - wzruszyłam ramionami z niewinnym uśmiechem.
  - Ale myślałem, że teraz już jesteś?
  Pokiwałam głową, wciąż rozbawiona jego dziecinnym zachowaniem.
  - Ok, może powieszę jakiś plakat, jeśli mi przyniesiesz.
  - Zgoda! - zawołał z wielkim uśmiechem na twarzy, wyraźnie zadowolony z siebie.
   Wstałam z łóżka, wzięłam swojego laptopa z biurka i opadłam z powrotem na miejsce, podczas gdy Niall nadal przechadzał się po pokoju. Włączyłam laptopa i położyłam się na brzuchu, opierając na przedramionach o materac.
  - Co robisz?
  Niall skoczył na łóżko i prawie by na mnie wpadł, położył się obok, wpatrując w ekran z włączonym Twitterem.
 - O, zacznę Cię obserwować - powiedział i wyciągnął telefon ze spodni.
  Już miałam powiedzieć, żeby tego nie robił, ale w końcu odpuściłam sobie. Co to zmieni? I tak moje zdjęcie pojawiło się już w telewizji, podczas ich wywiadu i w gazecie, niedługo ludzie odkryją jak się nazywam, więc było już mi wszystko jedno.
  - Ok i tak niedługo wyjdzie na jaw moje nazwisko. - wzruszyłam ramionami, a Niall pokiwał głową i po chwili dostałam powiadomienie na Twitterze.
  - O mój Boże, NiallOfficial mnie obserwuje... Chyba powinnam teraz napisać jakiegoś tweeta, jak bardzo się cieszę z tego powodu.
  Niall wybuchnął głośnym śmiechem, a ja szturchnęłam go łokciem, żeby przestał.
  - Mam lepszy pomysł - powiedział po chwili, a ja spojrzałam na niego ze zdziwieniem, bo przecież nie mówiłam poważnie. - Zrobimy zdjęcie, jak bardzo się cieszysz.
  Zastanowiłam się nad tym przez chwilę. I tak nie przejmowałam się tym, że ich fanki mnie obrażały, a skoro Niall nie ma nic przeciwko zdjęciu ze mną na Twitterze to czemu nie.
  - No dobra, NiallOfficial! - zawołałam i włączyłam kamerkę w laptopie.
  - Ok, MrsBlue95.
  Zrobienie jednego zdjęcia, zamieniło się w małą sesję, wymyślaliśmy coraz głupsze miny, a zdjęć przybywało coraz więcej. Niall przypadkiem uderzył mnie mocno łokciem w żebra, aż oczy zaszły mi łzami. Zamrugałam parę razy, próbując się ich pozbyć. Niall zamiast jednak przejąć się tym, w jakim jestem stanie, zrobił nam szybko zdjęcie.
  - To będzie idealne - mruknął i wszedł na mojego Twittera.
  Masowałam sobie bok, próbując posłać mu jak najgroźniejsze spojrzenie, ale w ogóle się tym nie przejął. Napisał coś na klawiaturze i uśmiechnął się z zadowoleniem, aż zaniepokojona przysunęłam się bliżej laptopa, by zobaczyć co zrobił. Miałam na profilu nowy tweet, na zdjęciu miałam oczy pełne łez i mogło to w sumie wyglądać, jakbym się wzruszyła, Niall za to uśmiechał się obok mnie dobrodusznie, jak gdyby chciał pokazać, że rozumie, co czuję. Ta, prawda była taka, że uderzył mnie, a później zrobił zdjęcie, wcale się mną nie przejmując. Do zdjęcia dodany był jeszcze podpis.

Hijsdisduahufau, spełniło się moje największe marzenie, @NiallOfficial mnie obserwuje! DZIĘKI, DZIĘKI, JESTEŚ NAJWSPANIALSZĄ OSOBĄ NA ŚWIECIE.

  Spojrzałam na Nialla, który wyglądał na bardzo zadowolonego z siebie, uśmiechnął się do mnie szeroko i puścił mi oczko. Och Niall, naprawdę jesteś najwspanialszą osobą na świecie.

*

Łaaa, pełno Nialla w tym rozdziale!
Dzięki za wszystkie komentarze. <3



16 komentarzy:

  1. wspaniały <3 kocham to , czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejć.. Niaaalll!!! AAAA aaa KOCHAM! Wspaniały! /Mii

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny;)
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  4. Najlepszeeee! :D /Ana

    OdpowiedzUsuń
  5. Eeeej ja myslalam, ze wtedy za Nailla ktos inny pisal sms akbo byl wstawiony, ale ze taaaaak? Niesamowiteeee!!!!! Love yaa :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnyyyy!! xoxo

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham! Martyna xx.

    OdpowiedzUsuń
  8. Faajjny to MAŁO powiedziane.. :DDD /Elkaa.

    OdpowiedzUsuń

  9. Zawał za trzy dwa Już..... *O*

    OdpowiedzUsuń
  10. Wcześniejszym rozdziale myślałam ,że Louis zabrał telefon Niall'owi i pisała do Sky. Nie spodziewałam się tego! Ten tweet Niall był boski ;D
    Rozdział cudny ! *.*
    Czekaaam na następny!
    Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  11. To w końcu Niall pisał te smsy czy Louis bo nie doganiam? xD

    OdpowiedzUsuń
  12. Ha, wiedziałam, że przyjadą wcześniej!
    Czytam dalej :*

    OdpowiedzUsuń