poniedziałek, 12 maja 2014

29.

 Wtuliłam twarz w materac bardziej, nie mając ochoty wstawać z łóżka. Na głowie miałam poduszkę, więc przycisnęłam ją dłońmi mocniej, próbując zagłuszyć wszystkie dźwięki. Próbowałam zasnąć jeszcze przez chwilę, ale za bardzo chciało mi się pić, żebym mogła to zrobić. Mogłabym oddać teraz wszystko za butelkę wody.
 Gdy już trochę się rozbudziłam, zauważyłam, że coś mi tu nie pasuje. Moja poduszka pachniała jakoś inaczej, jakby ktoś wylał na nią męskie perfumy. Zrzuciłam ją z głowy i otworzyłam szeroko oczy, rozglądając się dookoła. W niczym nie przypominało to mojego pokoju, na podłodze było rozrzucone parę ubrań, ale nie wyglądało to, aż tak źle jak u Louisa. 
 Wstałam z łóżka i dopiero wtedy zauważyłam, że mam na sobie tylko bieliznę. Wow, świetnie. Co do cholery stało się wczoraj wieczorem? Ostatnie co pamiętałam to pocałunek z Niallem, później chyba piłam z nim i z El, nie jestem pewna. Dalej wszystko było już zamglone i nierealne. Jedno za to wiedziałam na pewno: pocałowałam się z Niallem.
 Drzwi od pokoju otworzyły się i do środka wszedł Harry jedynie z ręcznikiem zawiązanym na biodrach. Krzyknęłam głośno i zasłoniłam się kołdrą z łóżka, na co on tylko zaśmiał się pod nosem.
 - Daj spokój, to nie jest nic, czego wcześniej nie widziałem.
 Nie byłam pewna, co miał na myśli, mówiąc to. Otworzyłam parę razy usta i zamknęłam, aż w końcu zawołałam:
 - Harry, wyjdź!
 - To mój pokój - odpowiedział z rozbawieniem.
 Harry podszedł do szafy i wyciągnął z niej jakąś koszulkę i dresy, a ja usiadłam na łóżku, dalej osłaniając się kołdrą.
 - Nic nie pamiętam - mruknęłam, pocierając dłonią czoło.
 Harry spojrzał na mnie przez ramię, przyglądał mi się przez chwilę, po czym uniósł brew i uśmiechnął się jednym kącikiem ust.
 - Szkoda, fajnie było.
 - Co? - spytałam, patrząc na niego z niezrozumieniem.
 - Popatrz na siebie - powiedział, odwracając się teraz całkiem w moją stronę. - Popatrz na mnie, popatrz gdzie jesteś. Jak myślisz co się stało?
 Wytrzeszczyłam na niego oczy i pokręciłam głową, to było niemożliwe. Harry rzucił we mnie bluzką, którą podniósł z ziemi. Była to moja bluzka i była w połowie rozdarta. O mój Boże. Czułam, jak ręce zaczynają mi się lekko trząść i szczerze miałam ochotę zwymiotować. Nie mogłabym zrobić czegoś takiego... Czy naprawdę całowałam się z Niallem, a później przespałam się z Harrym?
 Nagle Harry zaczął śmiać się głośno, na co wypuściłam głośno powietrze z ust.
  - Ty idioto - syknęłam. - Prawie dostałam przez Ciebie zawału.
 - Wyglądałaś, jakbyś miała zaraz zemdleć - powiedział Harry, dalej się śmiejąc.
 Podszedł do drzwi, a ja rzuciłam w niego poduszką. Może i dla niego było to śmieszne, ale dla mnie w ogóle. Już myślałam, że będę musiała zaszyć się w pokoju i ukrywać przed nimi wszystkimi do końca mojego życia. Po czymś takim na pewno już nie miałabym szans z Niallem.
 - Nieśmieszne, Harry...
 Harry posłał mi jeszcze jeden szeroki uśmiech, zanim wyszedł z pokoju i wreszcie zostawił mnie samą. Westchnęłam głośno, masując sobie skronie palcami. Pierwszy dzień nowego roku jak na razie zaczynał się dla mnie ciężko.
 Wciągnęłam na siebie moje czarne rurki i spojrzałam z niezadowoloną miną na swoją bluzkę. Jak to się do cholery stało? Ubrałam ją na siebie, po czym jęknęłam cicho, widząc jak odsłania mój bok. Właściwie mogło być gorzej... Związałam końce bluzki ze sobą, by chociaż trochę lepiej to wyglądało.
 Zatrzymałam się z dłonią na klamce, zastanawiając się co powinnam zrobić, gdy zejdę na dół. Nie pamiętałam, co stało się po moim pocałunku z Niallem. Co jeśli zrobiłam coś głupiego? Co jeśli znowu się pokłóciliśmy, tak jak na jego urodzinach?
 Nie powinnam od razu przypuszczać wszystkiego co najgorsze. Może wcale nie miałam się czym martwić i wręcz przeciwnie wszystko jest w jak najlepszym porządku? Dotychczas nic z Niallem nie układało się, tak jak chciałam, dlatego trudno było mi w to uwierzyć.
 Wreszcie wyszłam z pokoju i poszłam do łazienki. Ochlapałam sobie twarz zimną wodą i próbowałam umyć zęby, używając mojego palca jako szczoteczki. W końcu zbierając w sobie odwagę, zeszłam schodami na dół. Słyszałam z kuchni głos Liama, więc od razu tam poszłam. Oprócz niego w środku byli tylko Harry i Niall. Uśmiechnęłam się niepewnie na widok tego ostatniego, a on widząc mnie, posłał mi szeroki uśmiech. Czułam, jakby kamień spadł mi z serca.
 - Hej kochanie! -zawołał Harry.
 Niall od razu odwrócił głowę w jego stronę i widziałam jak jego oczy rozszerzają się z zaskoczenia. Cholera Styles.
 - Sky i ja mieliśmy cudowną, wspólną noc - powiedział Harry z rozmarzeniem i zarzucił mi rękę na ramiona.
 Niall zakrztusił się grzanką, którą właśnie jadł, a Liam poklepał go mocno po plecach.
 - Nieprawda!
 Odepchnęłam od siebie Harry'ego, posyłając mu groźne spojrzenie. Wiedziałam, że Harry nie zdawał sobie sprawy z tego, że wczoraj całowałam się z Niallem, inaczej na pewno teraz nie robiłby tego. Wpędzał mnie w kłopoty swoimi głupimi żartami i nie mogłam się powstrzymać od złości, którą właśnie do niego czułam.
 - Sky, nie zaprzeczaj - mruknął z poważną miną. - Z jakiego innego powodu miałabyś tak rozdartą bluzkę?
 - Pieprz się, Harry - warknęłam.
 - Już to zrobiłem z Tobą.
 Uniósł brew do góry, uśmiechając się w moją stronę zadziornie. Naprawdę miałam ochotę uderzyć go w twarz. Harry miał całkiem inne pojęcie znaczenia słowa "zabawne" niż ja. Zanim mogłam cokolwiek odpowiedzieć, Niall wstał od stołu i wyszedł z pomieszczenia bez słowa.
 - A z nim co jest nie tak? - spytał Harry.
 Wyszłam z kuchni, nie zwracając na niego uwagi. Czemu akurat dzisiaj Harry postanowił być głupim dupkiem i uprzykrzyć mi życie?
 Zapukałam do drzwi Nialla i czekałam dłuższą chwilę na jego reakcje, ale nic się nie wydarzyło. Weszłam do środka, Niall siedział na łóżku i jedyne co mogłam zobaczyć to jego plecy i roztrzepane włosy.
 - Niall... - zaczęłam niepewnie.
 Spojrzał przez ramię w moją stronę i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to jego chłodne spojrzenie.
 - Och, To Ty - mruknął cicho i z powrotem obrócił głowę, tak że mnie nie widział.
 Stałam przez chwilę w miejscu, nie będąc pewną, co powinnam zrobić. Jeśli Niall myślał, że przespałam się z Harrym, to prawdopodobnie był zły, dlatego, że parę godzin wcześniej całowałam się z nim. Powinnam czuć się teraz urażona, że mógł pomyśleć, że byłam zdolna do czegoś takiego, ale nie obchodziło mnie to w tym momencie. Odepchnęłam na bok dumę i obeszłam jego łóżko, stając przed nim.
 - Harry żartował - powiedziałam, szukając wzrokiem jego oczu, ale on w ogóle na mnie nie patrzył.
 - Wiem.
 Pokiwałam głową z ulgą na jego słowa, ale po chwili ciszy pomyślałam, że jednak musiały nie być szczere. Niall dalej wpatrywał się uparcie w swoje dłonie i nie wyglądał na zbytnio zadowolonego z mojego towarzystwa.
 - Nie spałam z Harrym - powiedziałam wolno, upewniając się, że mnie zrozumiał.
 Niall uniósł głowę i wreszcie na mnie spojrzał, po czym wzruszył lekceważąco ramionami.
 - Nieważne - mruknął. - Przecież możesz spać z kim tylko chcesz, prawda?
 Wpatrywałam się w niego, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie słyszę. Niall uniósł brew, wpatrując się we mnie i najwidoczniej naprawdę oczekiwał ode mnie odpowiedzi.
 - Ja... um... prawda - powiedziałam cicho.
 Niall pokiwał głową i wstał z łóżka, na co prawie podskoczyłam zaskoczona jego nagłym ruchem. Podszedł do szafki i z jednej z szuflad wyciągnął biały t-shirt. Podał mi go do ręki, na co spojrzałam na niego ze zdziwieniem.
 - Chyba nie chcesz pójść tak do domu.
 Pokazał na moją rozerwaną bluzkę, czułam jak robi mi się gorąco na twarzy, bo dopiero uświadomiłam sobie, że przez ten cały czas widać było kawałek mojego boku.
 - Dzięki - mruknęłam cicho.
 Niall obrócił się do mnie tyłem, a ja szybko przebrałam się w jego koszulkę. Gdy odwrócił się z powrotem w moją stronę, przyjrzał mi się uważnie. Jego koszulka sięgała mi do połowy ud i wisiała luźno na moim ciele, ale dla mnie była idealna.
 - Niall, co do wczoraj...
 Nagle drzwi od pokoju otworzyły się, przerywając mi w pół zdania i Liam wychylił przez nie głowę.
 - Wszystko w porządku?
 - Tak, ja... muszę już iść.
 Nawet nie patrząc na Nialla, wyszłam szybko z jego pokoju i zeszłam na dół. Gdy wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku, zawsze pojawiały się kolejne problemy. Wyglądało na to, że Nialla nic nie obchodziło to co robię i z kim. Pieprz się, Horan. Teraz już też nie będę się przejmować Tobą. Ugh, kogo ja chciałam oszukać, oczywiście, że będę.
 Ubrałam buty i miałam już wychodzić, ale zatrzymał mnie głos Harry'ego.
 - Sky?
 Spojrzałam w jego stronę, krzyżując ręce na piersi i nie szczędząc mu chłodnego spojrzenia.
 - Przepraszam, to był tylko żart. Nie wiem czemu się tak wściekasz...
 Harry spojrzał na mnie wielkimi oczami, robiąc przy tym smutną minę. Westchnęłam głośno, nie mogąc powstrzymać się od lekkiego uśmiechu w jego stronę. Miał rację, nie powinnam się tak na niego denerwować, w końcu nie miał pojęcia o mojej sytuacji z Niallem i nie zrobił tego specjalnie.
 - W porządku... Powiedz mi tylko, co się wczoraj stało.
 Harry zaśmiał się na moje słowa, prawdopodobnie odtwarzając sobie wszystko w głowie.
 - Ok, Perrie i Zayn zniknęli gdzieś wcześniej, prawdopodobnie wrócili do swojego mieszkania. Ty, Niall i El piliście razem, Louis był z Wami, ale powiedział mi później, że postanowił nie pić zbyt dużo i przypilnować El. Nie bardzo mu to jednak wyszło...
 Harry znowu się zaśmiał, a ja uniosłam pytająco brew, czekając na resztę historii.
 - Um, ok, ok... Wasza trójka była już strasznie pijana, gdy ja i Liam do Was przyszliśmy. Louis musiał zabrać El do ich mieszkania, bo cały czas mówiła, że źle się czuje. Niall i Ty strasznie się do siebie tuliliście na kanapie - w tym momencie poczułam jak robi mi się gorąco na twarzy, ale udawałam, że niczego nie zauważyłam - gdy już chcieliśmy wracać, nie mogłaś podnieść się z kanapy, serio, prawie upadłaś na ziemię, Niall musiał Cię przytrzymać, chociaż sam ledwo trzymał się na nogach.
 Jęknęłam cicho, na co Harry uśmiechnął się z rozbawieniem. Wyglądało na to, że jak już zacznę pić, to nie znam umiaru.
 - Liam wysłał SMSa do Twojej mamy, że zostaniesz u nas, więc nie musisz się o nią martwić. Przyjechaliśmy do domu, Liam zaprowadził Nialla do siebie, Ty praktycznie wpakowałaś się do mojego pokoju, a ja wspaniałomyślnie pomyślałem, że pozwolę Ci tam spać.
 Przewróciłam oczami, a Harry wyszczerzył się do mnie jeszcze bardziej.
 - Cały czas gadałaś, że strasznie Ci gorąco i wtedy rozerwałaś swoją bluzkę. Pomogłem Ci zdjąć spodnie i później właściwie zostawiłem Cię samą.
 Harry wzruszył ramionami, jakby takie rzeczy przytrafiały mu się codziennie, a ja byłam pewna, że moja twarz przypominała teraz kolorem pomidora.
 - Um, dzięki... Harry, powiedz reszcie, że to nieprawda, że tylko żartowałeś, ok?
 - Ok, jasne - mruknął lekceważącym tonem.
 Musiałam mieć pewność, że na pewno to zrobi.
 - Powiedz im, powiedz Niallowi - powiedziałam poważnie.
 Otworzyłam drzwi i zanim wyszłam na zewnątrz, usłyszałam jeszcze jak Harry mówi:
 - Nie martw się, wszystko się ułoży z Niallem prędzej czy później.

*

 Schowałam twarz w poduszce, krzywiąc się z bólu, mimo tego, że wzięłam już dwie tabletki przeciwbólowe. Tak, przyszedł dla mnie ten czas w miesiącu i teraz prawie umierałam przez mój bolący brzuch. Zapowiadało się na to, że będę mogła to nazwać moim najgorszym okresem kiedykolwiek.
 Nie mogłam się zmusić do wstania z łózka, a powinnam zacząć ogarniać się na urodziny Zayna. Właściwie miał je dopiero w niedzielę, ale chciał ten dzień spędzić ze swoją rodziną i Perrie. Zayn nie chciał żadnej dużej imprezy, dlatego mieliśmy po prostu spędzić czas w domu chłopaków. Tym razem nie mogliśmy użyć ich ogrodu, tak jak zrobiliśmy to na urodziny Liama, z powodu pory roku.
 Minął już ponad tydzień, odkąd widziałam się z nimi 1. stycznia i Niall ani razu nie odezwał się do mnie pierwszy. Pisałam do niego parę razy, ale wydawało mi się, że dość niechętnie mi odpisywał. Jak zwykle coś musiało się spierdolić.
 Na szczęście teraz chłopcy będą mieć dłuższą przerwę między koncertami i zostają w Londynie na kilka tygodni. Jedyny koncert, który zagrają w najbliższym czasie odbędzie się jutro właśnie tutaj. Dlatego będę miała dużo okazji na to, żeby się z nimi spotkać i może przy okazji poprawić jakoś to, co jest między mną a Niallem.
 Mój telefon zaczął dzwonić na stoliku obok łóżka, co wreszcie zmusiło mnie do podniesienia się z niego.
 - Halo?
 - Skyler?
 Zmarszczyłam brwi ze zdziwieniem, słysząc moje pełne imię. Rzadko zdarzało mi się je słyszeć, właściwie tylko jedna osoba tak na mnie mówiła. To nie było możliwe, żeby to była ona, niemożliwe.
 - Kto mówi? - spytałam niepewnie.
 - To ja, Maddie.
 Usiadłam z powrotem na łóżku, wiedząc, że nie wytrzymam tej rozmowy na stojąco. Miałam nadzieję, że nigdy więcej nie usłyszę jej głosu, nie po tym wszystkim, co się wydarzyło.
 - Nie chcę z Tobą rozmawiać - odpowiedziałam chłodno.
 Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami przez większość mojego życia, ale nie mogłam zapomnieć jej tego, co zrobiła, mimo, że wiedziałam, że nie była to do końca jej wina. Choroba psychiczna, którą miała jej matka, dopadła również Maddie, więc nie mogła kontrolować swoich działań.
 - Sky, proszę...
 - Skąd do mnie dzwonisz? - spytałam nagle.
 Wciąż pamiętałam ten telefon, który dostałam na wakacjach. Wtedy gdy odebrałam, jakaś kobieta spytała się mnie czy zgadzam się na rozmowę z ośrodka dla umysłowo chorych, tym razem nic takiego się nie wydarzyło.
 - Przemyciłam telefon do pokoju - odpowiedziała po chwili.
 Odetchnęłam lekko, kiwając do siebie głową.
 - Czego chcesz? - spytałam niechętnie.
 Wydawało mi się, że od tej rozmowy brzuch zaczął boleć mnie jeszcze bardziej i miałam ochotę zjeść całą tabliczkę czekolady.
 - Chcę być Twoją przyjaciółką - powiedziała cicho.
 Przewróciłam oczami z niedowierzaniem, rozmawiam z nią pierwszy raz od 3 lat, po wszystkim co mi zrobiła, a ona mówi, że chce być moją przyjaciółką. Nigdy nawet nie przeprosiła mnie, wiem, że to przez chorobę zrobiła to wszystko, ale i tak byłam na nią zła. Nie chciałam mieć z nią nic wspólnego.
 - Nie możemy się przyjaźnić, nie rozumiesz?
 - Oczywiście. - słyszałam, jak Maddie prychnęła pod nosem. - Jesteś zbyt fajna dla mnie, co?
 I nagle pewna myśl wpadła mi do głowy i chociaż nie miało to teraz nic wspólnego z tematem naszej rozmowy, miałam przeczucie, że to prawda.
 - To Ty wysłałaś mi te pogróżki? Żebym trzymała się z daleka od One Direction?
 Przez chwilę panowała między nami cisza i słyszałam tylko jej oddech przy słuchawce, co przyprawiało mnie o ciarki.
 - Tak - odpowiedziała krótko.
 - O Boże, dzwonisz do mnie, mówiąc, że chcesz być moją przyjaciółką, gdy wcześniej groziłaś mi, bo przyjaźnię się z Twoim ukochanym zespołem? - spytałam, unosząc głos.
 - Nie jestem ich fanką.
 Maddie zaczęła się śmiać, na co odsunęłam od siebie telefon i spoglądałam na niego chwilę z niedowierzaniem. Całe szczęście, że dalej była w tym ośrodku, bo nie wyglądało na to, że jej się polepszyło.
 - Świetnie, nieważne, odpierdol się ode mnie - warknęłam i rozłączyłam się.
 Wiedziałam, że nie powinnam się tak do niej odzywać, ale nie mogłam się powstrzymać. Odrzuciłam od siebie telefon i schowałam twarz w dłoniach, oddychając głośno. Chyba jeszcze nie docierało do mnie, że to naprawdę się stało.
 Dopiero po dłuższej chwili uświadomiłam sobie, że zaraz muszę wyjść na urodziny Zayna. Ubrałam się w pierwsze ubrania, jakie znalazłam, nie przejmując się tym jak wyglądam. Bardziej skupiałam się w tym momencie na moim bolącym brzuchu i telefonie od mojej psychicznej byłej przyjaciółki. Co za cudowny dzień.
 Wytuszowałam rzęsy, związałam włosy w kucyka i zeszłam na dół. W kuchni połknęłam dwie kolejne tabletki, licząc na to, że dzięki temu wreszcie pozbędę się tego bólu.
 Ledwo co zdążyłam na metro, w którym już czekała na mnie Cass. Oparłam głowę na jej ramieniu i zamknęłam oczy, dzięki czemu nie zaczęła nic do mnie mówić. Miałam już dosyć tego dnia, ale wiedziałam, że gdy przyjdę do domu chłopaków, nie mogę się tak zachowywać.
 Gdy dotarłyśmy na miejsce, wszyscy już tam byli, razem z innymi znajomymi Zayna, których nie znałam. Od razu zaczęłam go szukać między ludźmi i uśmiechnęłam się szeroko, gdy mi się to udało.
 - Zayn! Wszystkiego najlepszego! - uściskałam go mocno i po chwili odsunęłam się, by móc spojrzeć na jego twarz. - Proszę.
 Podałam mu do ręki prezent, a on uniósł pytająco brew, przyglądając się paczce w swoich rękach.
 - Co to? - spytał.
 - Zgadnij - odpowiedziałam wesoło.
 - Książka?
 Pokiwałam głową, uśmiechając się jeszcze szerzej, a Zayn uniósł na mnie spojrzenie i widziałam, że jest zaciekawiony.
 - Ta książka, o której mówiłem Ci niedawno?
 Pokiwałam głową kolejny raz, a Zayn wyszczerzył się do mnie i tym razem to on przytulił mnie mocno. Tylko Zayn rozumiał mnie w moim zamiłowaniu do książek, więc jedyne co mogłam zrobić to kupić mu jedną na urodziny.
 Później poszłam zająć miejsce na jednej z kanap i westchnęłam głośno, kładąc dłoń na materiale mojej koszulki. Mimo tabletek, które dzisiaj wzięłam, dalej bolał mnie brzuch, jedyne co udało mi się osiągnąć to lekkie zawroty głowy.
 Siedziałam przez chwilę sama, właściwie nawet nie mając ochoty na jakiekolwiek towarzystwo. Maddie ciągle zatruwała mi myśli i chociaż chciałam, nie mogłam wyrzucić jej z mojej głowy.
 - Louis! - zawołałam, zauważając go w pobliżu.
 Lou obrócił się w moją stronę i gdy zauważył, że to ja go zawołałam, uśmiechnął się szeroko i praktycznie podbiegł do mnie. Opadł na kanapę, przyciskając mnie mocno do siebie.
 - Też się za Tobą stęskniłam - mruknęłam z uśmiechem. - Gdzie El?
 - Chyba rozmawia z Perrie - odpowiedział, wzruszając ramionami.
 Pokiwałam lekko głową, pokazując mu, że przyjęłam to do wiadomości. Nawet jeśli dzisiaj nie będę mogła porozmawiać z El, to na pewno jutro będę miała ku temu wiele okazji na koncercie One Direction.
 - Zgadnij co - powiedziałam, obracając się na kanapie bardziej w stronę Louisa.
 - Co? - spytał, rozglądając się po salonie zapewne, żeby zobaczyć gdzie jest El.
 - Zdałam prawo jazdy!
 Louis spojrzał na mnie z zaskoczeniem.
 - Serio?
 - Serio!
 - Brawo - powiedział i klepnął mnie mocno w plecy.
 Wow, dzięki Lou. Właśnie takiej reakcji się po Tobie spodziewałam, że prawie zrobisz mi dziurę w plecach.
 Louis najwidoczniej właśnie zauważył El, bo zaczął machać ręką do kogoś. Podążyłam za jego spojrzeniem i rzeczywiście to była El, ale razem z nią szedł Niall.
 - Chodź El, muszę coś um... zabrać z mojego pokoju - powiedział Lou od razu, gdy do nas podeszli.
 El zaśmiała się pod nosem i zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować, oni już zniknęli, zostawiając mnie z Niallem.
 - Hej - mruknęłam cicho.
 Niall kiwnął głową w moją stronę, po czym rozejrzał się dookoła, jakby nie był pewien, co zrobić. W końcu usiadł na kanapie i uśmiechnął się nieznacznie w moją stronę.
 - Co u Ciebie? - spytał.
 Byłam tak bardzo zestresowana tym, że rozmawiam z nim twarzą w twarz pierwszy raz od nowego roku, że powiedziałam pierwsze, co przyszło mi na myśl.
 - Um, w porządku, ale mam okropny okres i strasznie boli mnie brzuch.
 Niall zmarszczył zabawnie nos, a ja wytrzeszczyłam na niego oczy, nie wierząc, że właśnie to powiedziałam.
 - Ok, hm, dobrze wiedzieć? - mruknął z rozbawieniem.
 Zagryzłam nerwowo wargę i znowu położyłam rękę na materiale mojej koszulki, jak gdyby miało mi to jakoś pomóc z bólem. Czułam, że Niall przygląda mi się, ale bałam się na niego popatrzeć.
 - Sky... - słyszałam, jak Niall wzdycha cicho.
 Spojrzałam w jego stronę, a on posłał mi lekki uśmiech i przysunął się w moją stronę. Nasze uda stykały się ze sobą, tak że mogłam poczuć przy sobie ciepło emanujące od niego.
 - Bardzo Cię boli? - spytał cicho.
 Wpatrywałam się jak zahipnotyzowana w jego oczy, nie mogąc oderwać od niego wzroku. Całkowicie zapomniałam o otaczających nas ludziach. Pokiwałam lekko głową w odpowiedzi, nie ufałam w tym momencie swojemu głosowi.
 Niall wsunął rękę pod moją koszulkę i położył na moim brzuchu. Zadrżałam pod jego dotykiem i przełknęłam głośno, czując jak mocno bije mi serce. Jego dłoń zakrywała prawie całą powierzchnię mojego brzucha i samo jej ciepło już mi pomagało. Niall zaczął kciukiem kręcić kółka na mojej skórze, wywołując przy tym na niej gęsią skórkę.
 - Lepiej? - spytał.
 Jasne, że było lepiej. Chociaż pytał tylko o mój ból brzucha, wszystko wydawało się teraz o wiele lepsze. Przyszłam tutaj ze złym humorem, pewna, że Niall mnie nienawidzi, a teraz wyglądało na to, że sprawy mają się całkiem inaczej. Niall siedział tutaj ze mną, niesamowicie blisko mnie i miałam wrażenie, że nic złego już nie może mnie spotkać.
 - Lepiej.

*

Nie zabijcie mnie za ten rozdział...
Jeśli ktoś jest zagubiony co do Nialla albo Maddie, to spokojnie, wszystko się wyjaśni.

Evi - mam nadzieję, że jeśli nie jest to fanka, a tylko 'psychiczna' to nie będzie, aż tak źle ;>

16 komentarzy:

  1. Udjsuskshihd
    Czytam 28 rozdział ze smutkiem że już sie kończy, odświeżam stronę a tu 29! Jdjdjdisjdj dzięki ci Boże!
    co to rozdzialu to superrrr i ogolnie, koncowka jest mega słodka bjdjdud!
    Twoja nowa czytelniczka - sylvia x

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne i czekam na next :* MJ x

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział!:)
    Mam nadzieję, że sprawy pomiędzy Sky, a Niall'em się w końcu ułożą
    do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście że nie jest źle, przepraszam za te moje narzekania... Ale cieszę się że nie jest to kolejne opowiadanie z udziałem psychofanki i porwania...
    Niall ma humorki jak kobieta w ciąży...
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny, czekam na następny x

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Evil. Sky gdy powiedziała Niallowi że ma okres o mało co nie spadła z krzesła. Świetny czekam na nexta<3

    OdpowiedzUsuń
  7. No noo.. Fajne , fajnee.. :D \Mii

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny ten rozdzial!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Aww jak słodko *.*

    OdpowiedzUsuń
  10. Już coś się dzieje! Aww... *u* /Ana

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham!! Czekam na nn :)
    Sorry,że dziś tak krótko ;c
    Pozdrawiam Clauduśka Duśka xx.

    OdpowiedzUsuń
  12. No genialnie *-*
    jestes jedna z moich ulubionych bloggerek, twoje opowiadanie jest genialne <3
    zawsze niecierpliwie czekam na nowe rozdzialy, ciesze sie, ze mimo wszystko w miare szybko dodajesz rozdzialy i na prawde ta historia jest rewelacyjna.. KOCHAM JA !! <3 pozdrawiam i zycze weny :* :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezusieee.. nie moge! :O Dawaj dzisiaj następny! :* @Rose

    OdpowiedzUsuń