sobota, 17 maja 2014

30.

  Miałam wrażenie, że ledwo zasnęłam, a obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Zaklęłam pod nosem i próbowałam sięgnąć po niego bez otwierania oczu, ale nic to nie dało. Zamrugałam parę razy, po czym wreszcie uniosłam się na łokciach i zabrałam komórkę z szafki, chcąc jak najszybciej uciszyć ten irytujący dzwonek. Wcisnęłam od razu zieloną słuchawkę, nie patrząc nawet na ekran.
 - Halo? - spytałam zaspanym głosem.
 - Heeeeeej!
 Zmarszczyłam brwi ze zdziwieniem, nie byłam pewna, czy dobrze podejrzewałam, kto to był. Spojrzałam na ekran. Harry. A jednak zgadłam. Oprócz tego zobaczyłam, że było już po 3 w nocy.
 - Harry, co do cholery?
 Przez chwilę po drugiej stronie słyszałam jakieś szuranie i głosy w oddali, ale nic poza tym.
 - Harry, wiesz która jest godzina?
 - Um... Sky...
 Uniosłam się bardziej, teraz już siadając na łózku. Niewiary-kurwa-godne. Przetarłam oczy, próbując się chociaż trochę rozbudzić.
 - Tak, to moje imię. Jesteś w domu? Ktoś jeszcze został?
 Wyszłam z urodzin Zayna ok. 22 i z tego co słyszałam, pozostali goście też mieli niedługo się zbierać. Niall odwiózł mnie i Cass do domu, więc nawet nie bardzo mieliśmy okazję, żeby porozmawiać o tym, co się stało na sylwestrze. Planowałam, że porozmawiam z nim po ich koncercie, co miało być już naprawdę niedługo.
 Skupiłam się z powrotem na telefonie, z którego dochodziły wyłącznie niezrozumiałe pomruki Harry'ego.
 - Harry?
 - Możesz... przyjechać?
 To już całkowicie mnie rozbudziło i byłam praktycznie gotowa wyskoczyć z łóżka.
 - Dlaczego? Coś się stało? Ok, zaraz u Was będę.
 - Nie...
 Stałam już jedną nogą na podłodze i zamarłam z drugą zaplątaną w moją kołdrę.
 - Co "nie"?
 - Nie dom...
 Dopiero teraz do mnie dotarło, że Harry był pijany. Nie umiał nawet złożyć jednego poprawnego zdania. Zazgrzytałam zębami ze złością. Dlaczego Harry myślał, że to dobry pomysł, żeby obudzić mnie w środku nocy?
 - Gdzie jesteś? - spytałam, gdy już udało mi się wyswobodzić drugą stopę.
 W końcu po jakichś 5 minutach udało mi się wydobyć z niego adres, na całe szczęście wiedziałam mniej więcej, gdzie to było.
 - Ok, zadzwonię do Louisa i przyjedzie po Ciebie.
 - Nie! - zawołał od razu.
 - Co, dlaczego nie? To może zadzwonię po kogoś innego?
 Nie cierpliwiłam się już trochę tą rozmową, nie byłam pewna co zrobić. Czy zacząć się ubierać i naprawdę po niego pojechać czy zadzwonić po któregoś z chłopaków.
 - Ty - powiedział tylko.
 - Wow, ok... - przewróciłam oczami, słysząc jak dużo mogę się od niego dowiedzieć. - Ciekawe jak mam po Ciebie...
 Nie dokończyłam mówić, bo połączenie zostało zakończone, prawdopodobnie Harry się rozłączył. Cholera, dopiero co zdałam prawo jazdy i rodzice nie pozwolili mi jeszcze jeździć samej naszym samochodem. Spoglądałam przez chwilę na telefon w mojej dłoni, naprawdę miałam ochotę zadzwonić po Louisa i powiedzieć mu, żeby on się tym zajął. Jednak Harry z jakiegoś powodu wolał, żebym to ja po niego pojechała. Nigdy nie byłam bardzo blisko z Harrym, oczywiście lubiłam go, ale spędzałam z nim najmniej czasu z nich wszystkich. Dlatego wydawało mi się to takie dziwne.
 Wciągnęłam na siebie dżinsy i założyłam kurtkę na koszulkę, w której spałam. Chodząc po domu starałam się robić jak najmniej hałasu, żeby nie obudzić moich rodziców. Tylko tego teraz potrzebowałam. Znalazłam kluczyki do samochodu i wyszłam na zewnątrz, uważając by nie trzasnąć drzwiami.
 Odetchnęłam z ulgą dopiero wtedy, gdy wyjechałam już na tyle daleko, że nie można było zobaczyć auta z okna mojego domu. Dopiero teraz mogłam pomyśleć o całej tej sytuacji. Jak to się stało, że Harry był teraz pijany w jakimś miejscu, skoro jeszcze parę godzin temu siedział na urodzinach Zayna? Gdybym nie opowiadała mu wtedy o moim egzaminie na prawo jazdy, to nie wiedziałby, że będę mogła po niego przyjechać. Co wiąże się z tym, że nie zadzwoniłby po mnie i dalej spokojnie spałabym w swoim łóżku.
 Dojechałam na ulicę, o której wspomniał mi Harry i wysiadłam z samochodu, rozglądając się dookoła. Zobaczyłam blok z mieszkaniami, sklep i podejrzanie wyglądjący bar. Jakiś chłopak z kapturem naciągniętym na głowę siedział na krawężniku i byłam całkiem pewna, że właśnie to była moja zguba.
- Harry - mruknęłam i szturchnęłam go lekko w ramię.
 Uniósł na mnie głowę, a kaptur spadł, ukazując jego twarz. Uśmiechnął się do mnie szeroko i mogłam w pełni zobaczyć jego zamglone oczy. Cudownie.
 - Jesteś!
 Praktycznie podskoczył do góry, po czym zachwiał się, śmiejąc się z samego siebie.
 - Dlaczego nie chciałeś, żebym zadzwoniła do chłopaków?
 Harry pokręcił głową, dalej śmiejąc się pod nosem. Przyglądałam mu się ze zdziwieniem, nigdy wcześniej nie widziałam go w takim stanie.
 - Byliby... źli.
 - Dlaczego? - spytałam, ciągnąc do lekko za rękaw w stronę mojego samochodu.
 Harry westchnął głośno i przeczesał palcami swoje włosy.
 - Harry, wszystko ok? Co wypiłeś?
 Pokręcił przecząco głową i wtedy zrozumiałam, co było z nim nie tak.
 - Brałeś coś?
 Oparłam się o samochód, a on stał przede mną, chwiejąc się, jakby jego nogi miały problem, żeby go utrzymać. Pokiwał tylko głową w odpowiedzi i oblizał usta, po czym uśmiechnął się do mnie szeroko.
 - Po urodzinach Zayna poszedłeś jeszcze na jakąś imprezę?
 Właściwie nie musiałam o to nawet pytać, bo było to oczywiste, widząc w jakim był stanie. Byłam jednak trochę zaskoczona, zresztą nie tylko tym, ale też faktem, że coś wziął. I po tym jak powiedział, że chłopcy byliby na niego źli, mogłam się domyślić, że nie zdarzyło mu się to pierwszy raz.
 - Lucy! Cieszę się... tutaj jesteś.
 Uniosłam brwi, przyglądając mu się. Czy on właśnie nazwał mnie Lucy? Kto do cholery jest?
 - Ok, jasne, jedźmy już lepiej.
 Harry nagle wyciągnął ręce w moją stronę i przytulił się do mnie. Właściwie nie do końca można było to nazwać przytuleniem, praktycznie położył się na mnie, przygniatając mnie do mojego samochodu.
 - Dzięki - mruknął cicho.
 Schował twarz w moich włosach i musiałam złapać go w pasie, żeby całkiem nie upadł na ziemię.
 - Jezu, Harry...
 Błysnęło kilka razy, rozejrzałam się dookoła, ale nie zauważyłam nikogo, byłam jednak całkiem pewna, co to było. Ktoś zrobił nam zdjęcia. Właśnie tego teraz potrzebowałam...
 Harry uniósł trochę głowę i oparł się czołem o moje, wytrzeszczyłam na niego oczy, nie mając pojęcia, co robi. Znowu błysnęło gdzieś obok i zaklęłam pod nosem.
 - Lucy...
 - Nie jestem żadną Lucy!
 Odepchnęłam go od siebie, na co zachwiał się, ale w ostatniej chwili złapałam go za ramię. Harry zaśmiał się lekko, kręcąc głową.
 - Sky!
 - Ta, właśnie.
 Westchnęłam głośno i otworzyłam samochód, jednocześnie starając się utrzymać go w pionie. Pomogłam mu później wtoczyć się na tylne siedzenie i wreszcie udało nam się stamtąd odjechać.
 Jechaliśmy przez kilka minut w ciszy, nie byłam pewna, co powinnam z nim zrobić. Zawieźć go teraz do chłopaków, chociaż on tego nie chciał czy zabrać do mojego domu? Prawdopodobnie powinnam zrobić to pierwsze, ale w końcu stwierdziłam, że Harry sam to z nimi załatwi, gdy będzie już trzeźwy. Na razie może jedną noc przespać na mojej kanapie, mama na pewno nie będzie miała nic przeciwko.
 Gdy już dojeżdżaliśmy pod dom, nagle coś sobie uświadomiłam. Że też wcześniej o tym nie pomyślałam!
 - Lucy to ta barmanka z klubu?
 Rzeczywiście na moich urodzinach widziałam, jak Harry z nią rozmawiał. Jeśli nie chodziło o nią, to nie miałam pojęcia o kim innym mógł mówić. Zatrzymałam się na podjeździe i gdy Harry dalej nie odpowiedział, odwróciłam się, żeby na niego spojrzeć. Spał, rozłożony na tylnych siedzeniach z szeroko owartymi ustami. Westchnęłam cicho, wiedząc, że czeka mnie jeszcze ciężka droga stąd do mojego salonu.
 Udało mi się wyciągnąć Harry'ego z samochodu i założyłam jego rękę na moje ramiona, prowadząc go w stronę drzwi. Trochę musiałam się natrudzić, żeby zaprowadzić go, aż do salonu, ale gdy tylko się tam znaleźliśmy, Harry padł na kanapę i zasnął. Przyglądałam mu się chwilę, nie mogąc uwierzyć w to wszystko.
 W końcu wróciłam do pokoju i nie mogłam zasnąć jeszcze przez długi czas, po tym jak się położyłam. Męczyły mnie wyrzuty sumienia, nie byłam pewna, czy dobrze zrobiłam nie dzwoniąc do żadnego z chłopaków.
 Rano obudziła mnie moja mama, potrząsając moim ramieniem i z wyrazu jej twarzy mogłam wyczytać, że była czymś podekscytowana.
 - Sky, dlaczego na naszej kanapie śpi Harry Styles?
 Jęknęłam cicho, przymykając oczy. Nie pomyślałam wcześniej o tym, jak wytłumaczę to mamie, wiedziałam, że nie będzie miała nic przeciwko temu, że Harry tutaj spał, ale musiałam wymyślić jakiś nieszkodliwy powód, dlaczego tak się stało.
 - Pokłócił się z Niallem? - spytała cicho.
 Otworzyłam szybko oczy i uniosłam się na łokciach, patrząc na nią z zaskoczeniem. No tak, moja mama była przekonana, że Harry i Niall są parą, i właściwie teraz było mi to całkiem na rękę.
 - Tak - powiedziałam, starając się zrobić smutną minę.
 Mama poklepała mnie po ramieniu pocieszająco, choć sama wyglądała, jakby bardziej tego potrzebowała. Narry to jej ukochana para.
 Gdy zeszłam na dół, Harry właśnie wstał z kanapy i przeciągnął się. Stanęłam w drzwiach, przyglądając mu się z rękami skrzyżowanymi na piersi. Harry w ogóle mnie nie zauważył, szukając czegoś po kieszeniach, w końcu wyciągnął telefon i zaczął coś na nim robić. Odkaszlnęłam z mojego miejsca, chcąc wreszcie zwrócić na siebie jego uwagę.
 - O, cześć Sky - powiedział, uśmiechając się do mnie szeroko.
 - Cześć.
 Harry zauważył moją niezbyt zadowoloną minę, schował komórkę i podszedł bliżej mnie.
 - Trochę za dużo wczoraj wypiłem, co? - odpowiedział żartobliwym tonem.
 - Wypiłeś? - powtórzyłam. - Wczoraj powiedziałeś coś innego.
 Jego oczy rozszerzyły się lekko i widziałam, że próbował sobie przypomnieć, co takiego mógł powiedzieć. 
 - Um, słuchaj Sky... Ja... Nie mów chłopakom, ok?
 Spojrzałam na niego z niedowierzaniem i zacisnęłam usta w cienką linię. Harry ostatnio lubił przysparzać mi zbyt dużo problemów i nie bardzo mi się to podobało.
 - Proszę... To się więcej nie powtórzy, obiecuję.
 Przyglądałam mu się przez chwilę, zastanawiając się nad jego słowami. Nie byłam głupia, wiedziałam, że może to być tylko pusta obietnica, ale postanowiłam na razie mu odpuścić i dokładnie go obserwować, gdy będziemy się widzieć.
 - Ok - powiedziałam w końcu.
 Harry uśmiechnął się w moją stronę z ulgą widoczną na jego twarzy.
 - Świetnie, dzięki. Dzięki za wszystko.
 Pokiwałam głową w odpowiedzi i przeszliśmy razem pod drzwi wejściowe.
 - Dasz radę zagrać dzisiaj koncert? - spytałam.
 - Jasne, czuję się świetnie.
 Harry otworzył drzwi i miał już wyjść, ale przypomniałam sobie o czymś i nie mogłam się powstrzymać, by nie zapytać.
 - Harry, znasz jakąś Lucy?
 - Um, tę barmankę z klubu - odpowiedział, patrząc na mnie podejrzliwie. - Czemu pytasz?
 Wzruszyłam ramionami, uśmiechając się szeroko. A jednak!

*

 Weszłam do garderoby chłopaków, ale jedyną osobą, którą tam zastałam, był Louis. Jak najciszej umiałam podeszłam do niego i zarzuciłam mu ręce na szyję.
 - Hej Lou!
 Praktycznie podskoczył na krześle i spojrzał na mnie przez ramię.
 - Kurwa... wystraszyłaś mnie.
 Posłałam mu niewinny uśmiech, a on odwrócił się przodem do mnie. Usiadłam na kanapie naprzeciwko niego, cały czas się do niego uśmiechając, ale on tego nie odwzajemniał.
 - Co Harry robił u Ciebie w nocy?
 Byłam głupia, jeśli myślałam, że nie usłyszę dzisiaj takiego pytania. Nie byłam tylko pewna czy wie to od Harry'ego czy może zobaczył jakieś zdjęcie w internecie.
 - Harry Ci mówił? - spytałam, starając się brzmieć jakby nie bardzo mnie to obchodziło.
 - Nie, nie rozmawiałem z nim w ogóle.
 Pokiwałam lekko głową i oblizałam nerwowo usta, zastanawiając się co odpowiedzieć. Miałam w głowie całkowitą pustkę, zresztą Louis na pewno poznałby, że kłamię. Po chwili mojego milczenia, Lou uśmiechnął się gorzko.
 - Ok, nie musisz nic mówić, wiem o co chodzi.
 - Prosił, żebym Wam nie mówiła...
 - No to dotrzymałaś słowa, sam się domyśliłem. Zresztą nieważne... - Louis wzruszył ramionami i zaczął robić coś na telefonie. - Widziałaś te artykuły?
 - Jakie artykuły?
 Louis spojrzał na mnie z niedowierzaniem, a po chwili zaśmiał się lekko.
 - Wow, czasem naprawdę zastanawiam się na jakim świecie Ty żyjesz.
 Podniosłam się z kanapy i podeszłam bliżej niego, po czym uderzyłam go w ramię.
 - Louis! Mów o co chodzi.
 - Ok, więc wiesz jak fani zastanawiali się, z którym z nas jesteś?
 Pokiwałam głową, zaczynałam się stresować tym, co Louis zaraz powie.
 - No to w tych artykułach piszą, że wreszcie dowiedzieli się prawdy. Jesteś z Harrym, na dowód mają Wasze zdjęcia, na których kurwa wyglądacie jakbyście mieli się pocałować albo jakby całował Cię po szyi...
 - Fuj - przerwałam mu, krzywiąc się.
 - Serio? - spytał Louis z rozbawieniem. - Całowanie Harry'ego byłoby dla Ciebie, aż takie straszne?
 - Gorsze byłoby całowanie Ciebie - mruknęłam, wzdrygając się.
 Louis położył rękę na piersi, robiąc urażoną minę, na co tylko się zaśmiałam.
 - Bo jesteś dla mnie jak brat! - zawołałam.
 - Ok, ok. Wracając do tych artykułów. Zrobili mu jeszcze zdjęcia jak rano wychodzi z Twojego domu, no wiesz w tych samych ubraniach, resztę możesz sobie sama dopowiedzieć.
 - Ugh, świetnie.
 Przeczesałam włosy palcami, zaczynając chodzić po pokoju w tą i z powrotem.
 - Ale to nie jest najgorsze - odezwał się Louis.
 - Boję się usłyszeć, co może być gorsze od tego...
 Zatrzymałam się, patrząc na niego oczekująco, a Lou westchnął cicho.
 - Niall widział te artykuły i jestem całkiem pewny, że myśli, że coś jest pomiędzy Tobą a Harrym.
 Miałam wrażenie, jakby ktoś właśnie uderzył mnie czymś bardzo ciężkim w głowę. Dlaczego zawsze musiały spotykać mnie takie rzeczy...
 - Przecież Niall wie, że te artykuły prawie zawsze zmyślają.
 - Ale tam są zdjęcia, poza tym wydaje mi się, że był zazdrosny o Harry'ego po tym jego żarcie, że ze sobą spaliście.
 Otworzyłam parę razy usta i zamknęłam, nie mogąc uwierzyć w to, że naprawdę to powiedział.
 - Zazdrosny? To niemożliwe, żeby Niall był o mnie zazdrosny.
 Louis wzruszył ramionami, uśmiechając się pod nosem.
 - Wydawał się zdenerwowany po tych artykułach.
 Próbowałam poukładać to sobie wszystko w głowie. Czy Niall naprawdę był o mnie zazdrosny? Louis uważał, że tak, ale mi nie wydawało się to prawdopodobne.
 Liam zajrzał do środka przez drzwi i prawie podskoczyłam na miejscu, zaskoczona obecnością kogoś innego.
 - Hej Sky - powiedział do mnie z uśmiechem. - Lou, zaraz wychodzimy, wszyscy już są gotowi.
 Louis pokiwał głową i podniósł się z miejsca, przeciągając się. Zarzucił mi rękę na ramiona, po czym oboje wyszliśmy z garderoby.
 - Powodzenia - powiedziałam.
 Rozeszliśmy się w dwie różne strony, znalazłam wyjście na część dla widowni i zaczęłam szukać mojego miejsca. Przyjaźń z zespołem miała swoje plusy, dzięki temu mogłam mieć miejsce w pierwszym rzędzie. Cass pomachała do mnie, gdy tylko mnie zauważyła, a ja opadłam na miejsce obok niej.
 - Wyglądasz strasznie - powiedziała.
 - Ty też.
 Miała rację, na pewno nie wyglądałam najlepiej. W końcu nie spałam zbyt dużo w nocy, ale ona wyglądała podobnie. Miała wielkie wory pod oczami i zaspany wzrok.
 - Rozmawiałam prawie do rana z Deo na Skypie.
 Cass zaczęła opowiadać mi o tym jaki to Deo jest kochany i właściwie nawet nie miałam nic przeciwko, pomagało mi to odciągnąć chociaż na chwilę myśli od Nialla. El przyszła praktycznie sekundę przed tym jak koncert się zaczął, skarżąc się na korki.
 Gdy chłopcy wyszli na scenę, moje spojrzenie od razu powędrowało do Nialla. Chociaż widziałam go mniej niż 24 godziny temu, miałam wrażenie, że minęło znacznie więcej czasu. Chciałam porozmawiać z nim po koncercie, teraz skoro pojawiły się te artykuły, tym bardziej musiałam to zrobić. Nie miałam pojęcia co Niall myślał o tym wszystkim, ale chciałam, by wiedział prawdę.
 Zaśpiewali już kilka piosenek i jedynie Niall nie spojrzał w naszą stronę ani razu. Louis posyłał buziaki w stronę El, a Liam pomachał do nas chyba z 10 razy, Niall nie zaszczycił nas nawet jednym spojrzeniem. Przez to zaczynałam denerwować się coraz bardziej i nie byłam już taka pewna, czy dam radę z nim porozmawiać.
 - To już nasza ostatnia piosenka dzisiaj - powiedział Liam, a słysząc reakcję widowni, dopowiedział: - Wiem, wiem, nam też jest przykro!
 - Ok, więc to jest "More than this" - odezwał się Harry.
 Liam rozpoczął piosenkę, a ja czułam jak nerwy zjadają mnie od środka, wiedząc, że zaraz koncert się skończy i będę musiała się zdecydować, czy porozmawiam z Niallem. Wpatrywałam się w niego cały czas, nie zwracając uwagi na nikogo innego. Chciałam wreszcie złapać jego wzrok, ale w ogóle mi się to nie udawało i wtedy przyszła kolej na niego. Niall spojrzał na mnie i nie odwrócił wzroku do końca swojej solówki.

If I’m louder, would you see me? / Jeśli będę głośniejszy, czy byś mnie dostrzegła?
Would you lay down in my arms and rescue me? / Czy położyłabyś się w moich ramionach i uratowała mnie?
Cause we are the same / Ponieważ jesteśmy tacy sami
You save me / Ratujesz mnie
But when you leave it’s gone again / Ale kiedy odejdziesz, to znowu zniknie

 Miałam wrażenie, że serce zaraz wyskoczy mi z piersi i pogna w jego stronę. Zaczęła się solówka Louisa i Niall odwrócił wzrok, a ja spojrzałam na moje drżące dłonie. Czy to do cholery naprawdę się właśnie wydarzyło? Czułam, jakby Niall przewiercał mnie wzrokiem, gdy śpiewał. Czułam, jakby śpiewał specjalnie dla mnie i że każde jego słowo naprawdę coś znaczyło. Teraz jedyne o czym myślałam to, że Louis miał rację. Niall był zazdrosny o Harry'ego, myślał, że to do niego coś czułam, gdy prawda była całkiem inna. Już na samym początku dostrzegłam Nialla i to się nie zmieniło, dalej był jedyną osobą, którą dostrzegałam.
 - Wow... Niall... - zaczęła Cass, gdy chłopcy wyszli ze sceny.
 - Wiem - odpowiedziałam cicho, ale byłam pewna, że mimo tego mnie usłyszała.
 Wychodziło na to, że dostałam swoją odpowiedź. Musiałam porozmawiać z Niallem. Teraz.

*

chętnych zapraszam na moje drugie opowiadanie z 5sos w roli głównej :)

17 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Auwnzjjsbzkskapbwkfo *-* Wspaniałe! Dalej, dalej, dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio w takim momencie przerwałaś?! No to nie fair! Teraz będę się zastanawiać do następnego rozdziału jak pójdzie rozmowa Niall'a z Sky.
    Rozdział genialny ;)
    Do następnego! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezuu... bozeee.. nje do opisania! Przez Ciebie mało co się nie popłakałam! :'/ /Mii

    OdpowiedzUsuń
  5. bdjzkzhjzkzhjsu musialas tak skaczyc? cudowny rozdzial koocham xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Camille.Mam nadzieje,że Niall i Sky wreszcie będą razem :) pisz!!! Bardzo proszę pisz!!
    Pozdrawiam Clauduska Duśka xx.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nienienienie! w takim momencie?! fuck you! omgg chyba umarlam.
    cóż za wena tworcza, Sylvia nie szalej !
    czekam na nn!
    -sylvia x

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny ale jak mogłaś przerwać w takim momencie? @mysweetiejade

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem bardzo ciekawa tej rozmowy....
    Powinna powiedzieć Louisowi o Harry albo przynajmniej pogadać szczerze z Lokowatym i mu jakoś pomóc....
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  10. Weź idź... jak możesz , przerywać w takim momencie?! :(
    Dawaj mi teraz kolejny rodździał! <3 /Ana

    OdpowiedzUsuń
  11. Nominowałam cię do Liebster Award :)
    Szczegóły na moim blogu: http://onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com/2014/05/liebster-award-d.html

    Pzdr. :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się z Camille.Mam nadzieje,że Niall i Sky wreszcie będą razem :) pisz!!! Bardzo proszę pisz!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny! Nie moge doczekać się koljenego roździału! Dawaj mi go tu zaraz... :D @Rose

    OdpowiedzUsuń
  14. wow .jest fajny jak zawsze , czekam na nexta kiedy mniej więcej bd ?

    OdpowiedzUsuń