niedziela, 6 lipca 2014

44.

 Przez kolejny tydzień skupiałam się na moich studiach, bieganiu i nauce. Starałam się nie myśleć zbyt dużo o fakcie, że Niall jest na mnie zły. Jeśli udałoby mi się zdać wszystkie egzaminy za pierwszym razem, to za 2 tygodnie miałabym już wakacje, które miałam nadzieję spędzić z moich chłopakiem. 
 Niall od czasu do czasu odzywał się do mnie, choć nie wyglądało to tak jak zawsze. Pisaliśmy do siebie krótkie wiadomości, ale na tym nasz kontakt się kończył. Nie wiedziałam, czy mam się z tego powodu cieszyć czy być smutną. W końcu mógł w ogóle się do mnie nie odzywać, przecież był na mnie wkurzony.
 Strasznie za nim tęskniłam i nie mogłam się doczekać, aż go zobaczę. Zdarzało się nam już wcześniej nie widzieć przez tyle czasu, ale nigdy wcześniej nie byliśmy też w tym samym czasie pokłóceni. To był naprawdę ciężki tydzień.
 Dzisiaj wreszcie chłopcy wracali do Londynu i z tego co wiedziałam mieli tu zostać na dłuższy czas. Postanowiłam, że pójdę do ich domu, oprócz tego, że chciałam wreszcie porozmawiać z Niallem, chętnie zobaczyłabym też resztę. Przy okazji sprawdziłabym, jak trzyma się Harry. Z tego co mówił mi Louis, póki co wszystko było ok.
 Gdy biegłam chodnikiem niedaleko mojego domu ze słuchawkami na uszach, moja komórka wydała z siebie krótki dźwięk, przerywając na chwilę muzykę. Zwolniłam trochę, żeby móc przeczytać wiadomość, a gdy zobaczyłam, że była od Nialla, zatrzymałam się całkowicie.

 Od: król Niall <3
 Mogę do Ciebie przyjść?

 Uśmiechnęłam się szeroko i od razu odpisałam, że będę na niego czekać. Nie zdawałam sobie sprawy, że już zdążyli wrócić. Jak najszybciej umiałam pobiegłam do domu i od razu skierowałam się do łazienki. Obstawiałam, że Niallowi zajmie jakieś 15 minut, zanim się tutaj dostanie, więc musiałam wziąć szybki prysznic. Nie chciałam zobaczyć go pierwszy raz po naszej kłótni i tygodniowej rozłące cała spocona i klejąca się. Zdecydowanie nie wyglądałam dobrze.
 Szybko umyłam się, a włosy zostawiłam w kucyku, który miałam wcześniej, nie mając wystarczająco czasu, żeby coś z nimi zrobić. Obwiązałam ręcznik dookoła mojego ciała i wyszłam z łazienki, spojrzałam w dół przez balustradę, ale nie wyglądało na to, żeby Niall miał się zaraz pojawić. W takim razie miałam jeszczę chwilę czasu,  żeby spokojnie się ubrać.
 Weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi, a gdy spojrzałam w stronę mojego łóżka, pisnęłam głośno. Niall siedział na materacu, opierając się na dłoniach za swoimi plecami, wyglądając jakby było mu bardzo wygodnie. Jego oczy rozszerzyły się na mój widok i usiadł prosto, przesuwając wzrokiem po moim ciele. Zarumieniłam się, zdając sobie w pełni sprawę z tego, że stoję przed nim w ręczniku i nie mając na sobie nic poza tym.
 - Um hej - wydukałam, łapiąc za krawędź ręcznika, by mieć pewność, że nie spadnie.
 Niall kiwnął głową i wyglądał, jakby nawet nie słyszał, co właśnie powiedziałam. Podeszłam do szuflady, zabierając bieliznę do ubrania, a potem wyciągnęłam z szafy dużą, luźną koszulkę i krótkie spodenki. Czułam się niezręcznie, jeszcze bardziej niż normalnie bym się czuła, gdyby wszystko było między nami w porządku. Byłam praktycznie goła przed Niallem, który prawdopodobnie wciąż był na mnie zły.
 - Pójdę przebrać się do łazienki - powiedziałam, idąc z powrotem w stronę drzwi.
 - Możesz przebrać się tutaj - odezwał się Niall z nieznacznym uśmiechem. - W końcu to nic, czego wcześniej nie widziałem.
 Posłałam mu rozbawione spojrzenie przez ramię i wyszłam z pokoju. Przebrałam się szybko i wzięłam głęboki oddech, patrząc na swoje odbicie w lustrze. Narazie nie było tak źle, jak myślałam.
 Wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku obok Nialla, zachowując między nami trochę odległości. Przez chwilę przyglądaliśmy się sobie bez słowa. Nie mogłam się na niego napatrzeć, czułam, jakby minęła wieczność od czasu, gdy ostatni raz go widziałam, nie licząc sytuacji kilka minut temu. Niall przesunął językiem po swoich ustach, a ja przełknęłam głośno, obawiając się, co może powiedzieć.
 - Nie chcę już być na Ciebie zły.
 Serce zabiło mi mocniej na jego słowa, a gdy sięgnął po moją rękę, mogłam zauważyć, że dłonie lekko mi się trzęsą. Niall przesunął kciukiem po mojej skórze i niewyraźny uśmiech pojawił się na mojej twarzy od tego znajomego gestu.
 - To był najdłuższy tydzień w moim życiu - dodał. - Tak bardzo za Tobą tęskniłem.
 Na te słowa, jakby coś się zmieniło i praktycznie rzuciłam się na niego, przytulając go mocno. To było wszystko, co chciałam od niego usłyszeć. Bo ja czułam dokładnie to samo.
 - Niall, przepraszam, tak bardzo przepraszam.
 On od razu objął mnie i dłonią zaczął gładzić mnie po głowie uspokajająco. Sam jego dotyk sprawiał, że czułam się lepiej.
 - Już wszystko w porządku - zapewnił.
 - Naprawdę mi przykro... - wyszeptałam, chowając twarz w zagłębieniu jego szyi.
 - Wiem - odpowiedział. - Nie przejmuj się tym dłużej.
 - Nigdy więcej nie zrobię czegoś takiego - dodałam.
 Chciałam, żeby wiedział, że może mi ufać, że już nie popełnię tego samego błędu. Nie chciałam się już więcej z nim kłócić, bo było to najgorsze, co mogło mi się przydarzyć. Nie wyobrażałam sobie w tym momencie, że mogłoby kiedykolwiek spotkać mnie coś gorszego.
 Niall pocałował mnie w czubek głowy i to było jego jedyną odpowiedzią na moje słowa. Oparł policzek o to samo miejsce, a ja wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.
 Zamknęłam oczy, napawając się tą chwilą. Czułam ciepło jego ciała przy moim i jego ramiona wokół mnie. To było wszystko, czego potrzebowałam, żeby móc normalnie funkcjonować. Niall był wszystkim, czego potrzebowałam.

*

 Nie mogłam uwierzyć, że naprawdę skończyłam swój pierwszy rok studiów. Na dodatek zdałam wszystkie egzaminy za pierwszym razem i nie musiałam się już niczym przejmować przez najbliższe trzy miesiące. Był początek czerwca, a ja miałam już wakacje i nic nie mogło mi popsuć humoru.
 Cass i Louis stwierdzili, że musimy z tego powodu udać się do klubu. Niall i ja woleliśmy zostać sami w moim pokoju, ale w końcu ulegliśmy. Oczywiście nasze wyjście zmieniło się w coś większego i wiedziałam, że zaprosili jeszcze swoich innych znajomych do klubu. Nie byłam tylko pewna kogo.
 Chłopcy musieli jednak udać się najpierw na wywiad i dopiero później dołączyć do nas w klubie. Cass miała coś do zrobienia przed imprezą, więc tym razem musiałam sama się jakoś ubrać. Ubrałam jasne dżinsy, które ciasno oplatały moje nogi, a do tego białą koszulkę Nialla, która była na mnie za luźna. Może nie był to do końca imprezowy strój, ale mi się podobało. Wcisnęłam moje znoszone trampki na stopy i wyszłam z domu.
 Cass zabroniła mi jechać samochodem, bo chciała, żebym upiła się dzisiaj do nieprzytomności. Według niej właśnie tak powinnam świętować skończenie mojego pierwszego roku studiów. Jeśli dobrze pamiętałam, to Cass zostały jeszcze dwa egzaminy, więc na następny weekend znowu będę musiała pójść do klubu.
 Pojechałam metrem, w którym o dziwo nie było zbyt dużo ludzi. Na przeciwko mnie siedział pijany, prawdopodobnie bezdomny facet i musiałam przez całą drogę oddychać przez usta, żeby jakoś przeżyć ten zapach.
 Dlatego gdy w końcu dotarłam do klubu, poczułam wielką ulgę. Szybko jednak to uczucie zniknęło po zobaczeniu dwóch wielkich ochroniarzy przy wejściu. Jeszcze nigdy nie wchodziłam tutaj sama i trochę się stresowałam.
 Podeszłam bliżej nich i obaj posłali mi pytające spojrzenie, jakby zastanawiali się, czego mogłabym od nich chcieć. Pewnie widząc w co jestem ubrana, nawet nie pomyśleli, że mogę chcieć wejść do klubu.
 - Um... - wydukałam, zakładając włosy za ucho. - Chciałam wejść do środka - powiedziałam niepewnie.
 Jeden z nich zmierzył mnie wzrokiem, a drugi spojrzał na mnie kpiąco. Ugh, uderzę ich wszystkich za to, że musiałam przyjść tutaj sama. Niallowi oberwie się najbardziej.
 - Nazwisko? - spytał wyższy z ochroniarzy.
 Trzymał listę osób, które mogły wejść do środka i miałam nadzieję, że ktoś zadbał o to, żebym na niej była.
 - Carter. Skyler Carter.
 Zaczęłam nerwowo bawić się materiałem koszulki Nialla, a właściwie już mojej, skoro miałam ją od tak dawna. Ochroniarz przeszukiwał wzrokiem listę i wydawało mi się, że doszedł już prawie do samego końca, a nie odezwał się do mnie ani słowem.
 Nagle ktoś przerzucił rękę przez moje ramiona i gdy spojrzałam w bok, zobaczyłam Michaela z 5 Seconds of Summer. Przez chwilę prawie go nie poznałam, bo chociaż powinnam przyzwyczaić się do jego częstych zmian koloru włosów, to zaskoczył mnie ciemny blond na jego głowie. To był dość zwyczajny kolor jak na niego.
 - Ona jest z nami - odezwał się Ashton, uśmiechając się w stronę ochroniarzy.
 Rozejrzałam się dookoła, zauważając też Luke'a i Caluma z nimi. Tak jak mówiłam wcześniej, wiedziałam, że chłopcy zaprosili jakichś innych swoich znajomych. Właściwie mogłam się domyślić, że to będą właśnie oni.
 W końcu udało mi się wejść do środka, dzięki ich pomocy. Michael dalej trzymał rękę na moich ramionach, aż Calum uderzył go w ramię i mnie puścił. Zaśmiałam się lekko, idąc obok nich. W środku była tak głośna muzyka, że nawet nie starałam się do nich nic powiedzieć. Rozglądałam się dookoła, zastanawiając się, czy Cass już tutaj jest. Nigdzie nie mogłam jej jednak dostrzec, nawet jeśli gdzieś była.
 Ashton złapał mnie za ramię, prowadząc pomiędzy ludźmi i pozwoliłam mu na to, nie mając lepszego pomysłu, co powinnam zrobić. Doszliśmy do wolnego stolika i chłopcy rozsiedli się na kanapach, a ja miałam teraz lepsze miejsce, żeby rozejrzeć się po klubie.
 - Siadaj! - zawołał Ashton, ciągnąc mnie za ramię kolejny raz, a sam wstał z miejsca.
 Pokazał do chłopców, że idzie do baru i Calum też wstał, najpierw spytał o coś Michaela i Luke'a, ale nie mogłam tego usłyszeć przez muzykę.
 - A Ty? Chcesz coś do picia? - zawołał Calum, nachylając się w moją stronę, bym mogła go usłyszeć.
 Pokiwałam głową z lekkim uśmiechem i odpowiedziałam:
 - Dzięki, piwo będzie ok.
 Calum i Ashton poszli do baru, zostawiając mnie z drugą połową ich zespołu. Michael popchnął lekko Luke'a, żeby przysunął się bliżej mnie i zaraz już siedzieli przy mnie tak, że mogliśmy rozmawiać.
 - Gdzie Niall? - spytał Michael. - Gdzie reszta?
 - Mają wywiad - odpowiedziałam głośno, mając nadzieję, że słychać mnie przez muzykę.
 Oboje pokiwali głowami, jakby chcieli powiedzieć: "rzeczywiście, coś o tym słyszeliśmy". 
 - Długo już jesteś z Niallem, co nie? - zawołał Michael z uśmiechem na twarzy.
 Zobaczyłam, że Ashton i Calum wracają do nas z kuflami w rękach, przeciskając się przez osoby na parkiecie.
 - 4 i pół miesiąca - odpowiedziałam, uśmiechając się do Michaela.
 To był najdłuższy związek w moim życiu i zdecydowanie najlepszy. Jedynym chłopakiem, jakiego wcześniej miałam był Chris i była to wielka porażka.
 Calum postawił przede mną piwo, za co mu podziękowałam i od razu wypiłam parę łyków. W końcu Cass mówiła, że powinnam dzisiaj sporo wypić.
 Po kilku minutach naszego siedzenia i rozmawiania o niczym, Michael, Ashton i Calum poszli gdzieś i podejrzewałam, że mieli zamiar podrywać jakieś dziewczyny. Jedynie Luke został ze mną, za co byłam mu wdzięczna, ale też dziwiłam się, że nie robił tego samego co reszta.
 Właściwie nie rozmawiałam zbytnio nigdy wcześniej z Lukiem, tym bardziej bez nikogo wokół nas, dlatego nie miałam pojęcia, co mogłam do niego powiedzieć. Trochę cieszyłam się w tym momencie z tej głośnej muzyki, bo nie było przez to niekomfortowej ciszy.
 - Macie teraz jakieś koncerty? - spytałam głośno.
 To było jedyne, co przyszło mi na myśl. Luke pokiwał głową z uśmiechem i wyglądało na to, że dosyć podoba mu się ten temat.
 - Mamy teraz małą trasę po Anglii - odpowiedział.
 Zaczął opowiadać mi konkretniej o tych koncertach i słuchałam go uważnie od czasu do czasu coś wtrącając, póki nie poczułam ręki na moim ramieniu.
 - Tu jesteś!- krzyknęła Cass, opadając na miejsce obok mnie.
 Spojrzała podejrzliwie na Luke'a, a po chwili na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech i praktycznie położyła się na moich kolanach, żeby sięgnąć do niego dłonią.
 - Luke Hemmings! - wrzasnęła. - Hej, jestem Cass, przyjaciółka Sky!
 - I dziewczyna Deo, kuzyna Nialla - dodałam, na co Cass posłała mi dziwne spojrzenie.
 Zaśmiałam się lekko i spojrzałam na telefon, Niall dalej się nie odzywał, a powinni już tutaj być o tej godzinie. Postanowiłam, że poczekam jeszcze chwilę i dopiero do niego zadzwonię.
 - Wow, więc Ty chodzisz z Niallem - zwrócił się do mnie Luke. - A Twoja przyjaciółka z jego kuzynem.
 - Zgadza się - odpowiedziałam głośno.
 Cass wyglądała, jakby chciała coś powiedzieć, kilka razy otwierała i zamykała usta, ale poczekała, aż zamilkniemy, zanim w końcu się odezwała.
 - Jest tutaj reszta zespołu? - spytała, mówiąc niesamowicie głośno i bez problemu jej głos przebijał się przez muzykę.
 - Byli tu jeszcze chwilę temu - odpowiedział jej Luke. - Teraz prawdopodobnie podrywają jakieś laski.
 Cass pokiwała głową, jakby doskonale to rozumiała i uśmiechnęła się do niego szeroko. Nie znała ich osobiście, ale powinnam się była spodziewać, że wie o ich istnieniu i lubi ich muzykę. Cass w przeciwieństwie do mnie znała wszystkie najpopularniejsze zespoły lub te, w których byli najprzystojniejsi kolesie.
 - Ok, chętnie ich poznam, jak tutaj wrócą! - zawołała, dalej mając połowę swojego ciała na moich kolanach.
 Szturchnęłam ją w bok i w końcu podniosła się ze mnie, gromiąc mnie wzrokiem za to, że przerywałam jej rozmowę z Lukiem. Jej oczy przesunęły się po całej mojej sylwetce i westchnęła głośno, dając mi znać, że nie jest zadowolona z mojego wyboru. Wiedziałam, że to zrobi od samego początku.
 - Widzę, że jeśli ja Ci nie pomogę, to jesteś przypadkiem beznadziejnym - powiedziała, kręcąc głową z dezaprobatą.
 Wzruszyłam ramionami, w ogóle się tym nie przejmując. Nie miałam ochoty zbytnio się stroić, zresztą tak jak przez większość mojego życia. 
 - Gdybyś chociaż ubrała inne buty, wszystko wyglądałoby o wiele lepiej - dodała i sięgnęła po moje piwo, po czym upiła kilka łyków. - To Twoje?
 Pokiwałam głową, na co ona wypiła je do końca, jak gdyby fakt, że było moje jej na to pozwalał. Nie zamierzałam narzekać, ale ona sama wciąż mówiła mi, że mam się dziś upić, a teraz zabierała mój alkohol. Taka właśnie była Cass.
 - Gdzie chłopaki? - spytała. - Dalej nie przyjechali?
 Rozejrzała się dookoła, jakby nagle mieli się tutaj pojawić znikąd i gdy nigdzie ich nie zauważyła, wróciła wzrokiem do mnie.  Spojrzałam kolejny raz na telefon. Niall dalej się nie odezwał, zresztą Louis tak samo. Nikt się nie odezwał.
 - Pójdę zadzwonić do Nialla! - zawołałam.
 Luke pokiwał głową, a Cass nie wyglądała na niezadowoloną tym, że zostawiam ją z chłopakiem, którego ledwo poznała. Byłam pewna, że już szykowała komórkę, by zrobić sobie z nim zdjęcie i zastanawia się na czym mógłby się jej podpisać, skoro nie ma przy sobie kartki. Popatrzyłam na nią ostatni raz z rozbawieniem i wstałam z kanapy.
 Zaczęłam przeciskać się między ludźmi i zauważyłam Ashtona w oddali, jak rozmawiał z grupką osób. W końcu udało mi się przejść do wyjścia na tyły klubu i odetchnęłam głęboko, gdy zostałam sama na zewnątrz. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale w środku było dość duszno, co właściwie nie było dziwne, biorąc pod uwagę jak dużo ludzi tam było.
 Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam szukać jednego, konkretnego kontaktu. W końcu zatrzymałam się, gdy na ekranie pojawiła się nazwa, którą Niall ustawił dla siebie. Wcisnęłam zieloną słuchawkę, czekając, aż odbierze. Dźwięk połączenia wydawał się ciągnąć w nieskończoność. Zaczęłam chodzić w tę i z powrotem, patrząc przed siebie na pustą uliczkę, oświetloną jedną lampą, która co chwilę gasła.
 Niall nie odebrał i zmarszczyłam brwi, spoglądając na telefon. Pewnie wywiad się przeciągał, dlatego się spóźniali i nie mógł odebrać. Nie miałam się o co martwić.
 - Skyler - usłyszałam głos za moimi plecami.
 Upuściłam komórkę na ziemię, a mój oddech przyśpieszył. Od razu rozpoznałam ten głos, zresztą tylko jedna osoba zwracała się do mnie pełnym imieniem. Ale to nie było możliwe. Przecież miałam już nigdy więcej jej nie zobaczyć. Nie powinno jej tutaj być.
 Odwróciłam się i tak jak myślałam, stała przede mną Maddie.

*

zostało jakoś 2-3 rozdziały do końca 1. części ; o

14 komentarzy:

  1. O matko...Madie?!? Mam nadzieje,że ta psyholka nic jej nie zrobi!! Tylko 2-3?!? Ale na szczęście będzie 2 część :) czekam niecierpliwie na nn <3
    Pozdrawiam Clauduska Duśka xx.

    OdpowiedzUsuń
  2. JA CIĘ PIERDZIELE. PRZEPRASZAM ZE TAK SIĘ WYRAZAM NO ALE ŁAŁ. SUPER CZEKAM NA KOLEJNY<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem uzależniona i KOCHAM CIĘ :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O nie tylko nie Maddie! Żeby nie dobierała się do Nialla ani żeby nic nie zrobiła Sky! A rozdział super nie mogę się doczekać nn ♥♥♥ tylko szkoda, że zaraz koniec tej części, która mam nadzieję skończy się dobrze. Ale będzie następna część, co mnie pociesza :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O nie! Jestem pewna,że pojawienie się Maddie nie zwiastuję nic dobrego!
    A tak wgl rozdział genialny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. +rozdział jest cudooowny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny! Tylko mam małą proźbe mogła by dodać MEddie w bohaterach bo chciała bym zobaczyć jak ją sb wyobrażasz .. :* /Mii

    OdpowiedzUsuń
  8. A JAK MADDIE PORWAŁA ONE DIRECTION?? hahhahaha na serio, trzyma w napięciu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiam się, skąd ona wiedziała gdzie Sky będzie...
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski przeczytałam od początku .. Nie moge sie doczekac dalej :) Jestem ciekawa czy z "kochania" Nialla i Sly wyjdzie mały potworek czy tez nie :) Pisz dalej ;) Czekam na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczę!
    Dopiero co znalazłam twojego bloga dlatego mam dość dużo do nadrobienia :D
    Świetna fabuła, trzyma w napięciu i nie pozwala oderwać się od ekranu.
    Ekstra!



    ______________________________
    Wpadniesz do mnie? :D
    Liczę na szczerą opinię gdyż dopiero zaczynam i sama chciałabym wiedzieć czy się do tego nadaje ;p
    SOOOŁ WBIJAJ http://polskieimaginyzonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń