wtorek, 10 czerwca 2014

35.

 Przeglądałam z niezadowoleniem ubrania w szafie, nie mając pojęcia, co na siebie włożyć. Zazwyczaj nie przejmowałam się tym, jak wyglądam, ale z okazji urodzin Harry'ego wychodziliśmy do klubu i chciałam wyglądać dobrze. Niall rzadko widział mnie w czymś innym niż dżinsy i trampki, więc jeśli miałam okazję ubrać się inaczej, chciałam to zrobić. Nigdy wcześniej nie czułam czegoś takiego, ale tym razem Niall był moim chłopakiem i chciałam sprawić, by trudno mu było oderwać ode mnie wzrok przez całą imprezę.
 - Cass - jęknęłam cicho.
 Moja przyjaciółka nawet nie zwróciła na mnie uwagi, leżąc na moim łóżku i pisząc SMS-y z prędkością, jakiej normalny człowiek nie mógłby osiągnąć. Uśmiechała się szeroko, nie spuszczając wzroku z ekranu i musiałam rzucić w nią koszulką, żeby na mnie spojrzała. Ona była już od jakiegoś czasu gotowa na imprezę i jedyne co pozostało jej do zrobienia to pomóc mi. Całe szczęście zrobiłam już sobie makijaż, więc chociaż to miałam z głowy.
 - Co? - spytała z zaskoczeniem.
 Przewróciłam oczami i opadłam na podłogę, kładąc się na plecy. Nie miałam już do tego siły, może mogłam po prostu nie iść?
 - Cass, miałaś mi pomóc... - mruknęłam z wyrzutem, spoglądając na nią.
 - Och, przepraszam Sky, po prostu pisałam z...
 - Deo? - przerwałam jej.
 - Tak - odpowiedziała, śmiejąc się pod nosem.
 Cass zmarszczyła brwi, patrząc w moją stronę i spytała ze zdziwieniem:
 - Dlaczego leżysz na podłodze?
 Nie odpowiedziałam jej i wydałam z siebie dziwny dźwięk, co wreszcie spowodowało, że Cass podniosła się z mojego łóżka. Przeszła nad moim ciałem i stanęła przed szafą, gdzie zaczęła przerzucać moje ubrania.
 - To beznadziejny przypadek, Cass... Po prostu pójdę w tym, w co jestem teraz ubrana.
 Wzruszyłam ramionami, a Cass spojrzała na mnie i skrzywiła się lekko. Miałam na sobie luźną koszulkę z nadrukiem mopsa i jasne dżinsy. Podobało mi się to, jak wyglądałam, ale Cass najwyraźniej nie.
 - Nie ma mowy.
 Wróciła do przeglądania zawartości mojej szafy, a po chwili westchnęła i ruszyła z powrotem w stronę łóżka.
 - Ha, mówiłam - powiedziałam z satysfakcją.
 Cass spojrzała na mnie przez ramię z miną, jakby chciała mi powiedzieć, że jestem głupia i sięgnęła po reklamówkę, która tam leżała. Ok, nie zauważyłam tego wcześniej.
 - Podejrzewałam, że nic dobrego u Ciebie nie znajdę - nawet mnie tym nie uraziła, bo miała kompletną rację. - Więc przyniosłam coś z domu.
 Uniosłam się na łokciach i spojrzałam na nią z niedowierzaniem. Była tutaj od 30 minut, przez które denerwowałam się, prawie rozwalając moją szafę i dopiero pierwszy raz o tym słyszałam.
 - Ugh, dlaczego nie powiedziałaś mi od razu?
 Wstałam z miejsca, podchodząc w jej stronę, a ona posłała mi niewinny uśmiech.
 - Deo mnie rozprasza.
 Cass zaśmiała się lekko, a ja westchnęłam cicho, nie mogąc powstrzymać uśmiechu, który pojawił się na mojej twarzy.
 - Ok, muszę przyznać, że jesteście całkiem słodcy - powiedziałam, kiwając głową.
 Wyciągnęłam ubrania z reklamówki i zaczęłam przyglądać się czarnemu, lekko błyszczącemu materiałowi, który prawdopodobnie miał służyć jako spódnica. Cass zaśmiała się znowu, a ja spojrzałam na nią ze zdziwieniem.
 - Właściwie to właśnie ze sobą seksemesujemy.
 Pamiętam, że użyła już kiedyś tego sformułowania. Gdy Louis pisał do mnie SMS-y z telefonu Nialla, pytając, w co jestem ubrana i czy wyślę mu zdjęcie. Kutas.
 - Ugh, Cass! - jęknęłam.
 Cass zachichotała i rozłożyła się z powrotem wygodnie na łóżku, biorąc telefon do rąk.
 - Nie mogę się już doczekać, aż Deo tu przyjedzie i wreszcie odkleisz się od tej komórki.
 Cass wyszczerzyła się w moją stronę, podpierając głowę na dłoni.
 - Uwierz mi, że ja tym bardziej - powiedziała. - Ubierzesz wreszcie to?
 Kiwnęła głową w stronę materiału, który trzymałam w rękach i uniosła pytająco brew.
 - To spódniczka? - spytałam, żeby się upewnić.
 Cass westchnęła głośno i spojrzała na mnie, jakbym właśnie spytała o najgłupszą rzecz na świecie.
 - Przysięgam Sky, jesteś najgorszym modowym przypadkiem. Tak, to spódniczka.
 - Po prostu nie ma tu zbyt dużo materiału! - zawołałam, broniąc swojego honoru.
 Na to ona tylko zaczęła mamrotać coś pod nosem i w końcu ściągnęłam dżinsy, zamieniając je na krótki kawałek materiału.
 - Sky, wiesz, że jesteśmy praktycznie rodziną? - spytała nagle z wielkim uśmiechem na twarzy.
 - Um, co?
 Spojrzałam na nią nieprzytomnym wzrokiem, nie mając pojęcia, o co jej chodzi.
 - Teraz, jak chodzisz z Niallem, ja z Deo. Ach, za kilka lat będziemy spędzać razem święta przy jednym stole z naszą wielką rodziną!
 Zaśmiałam się lekko, kręcąc głową. Kto wiedział, co wydarzy się jutro, a co dopiero za kilka lat.
 - Bluzka - powiedziała, kiwając palcem w stronę mojej koszulki z mopsem, marszcząc nos.
 Zrzuciłam ją z siebie ze zrezygnowaniem i podniosłam tę, którą przyniosła dla mnie Cass. Stwierdzając, że podoba mi się zdecydowanie bardziej od spódniczki, ubrałam ją na siebie. Nie przylegała mocno do ciała, ale ładnie się na nim układała. Nawet moje praktycznie nieistniejące piersi wyglądały na trochę większe.
 - Cudownie!
 Przyjrzałam się jeszcze raz swojemu odbiciu w lustrze, nie będąc do końca przekonaną. Spódniczka była moim zdaniem za krótka, pewnie będę bała się w niej usiąść, żeby za wysoko nie podjechała.
 - To jedna z moich dłuższych spódniczek - rzuciła Cass, jakby dokładnie wiedziała, o czym myślę.
 Jak zawsze pewnie przesadzałam, po prostu czułam się pewniej w dżinsach, gdy miałam 100% pewności, że nikt nie zobaczy, jaką akurat miałam na sobie bieliznę.
 - Jest zima, a my mamy całe gołe nogi - wtrąciłam, krzywiąc się lekko.
 - W takim razie dobrze, że jedziemy autem, co? - odpowiedziała śpiewnym głosem, praktycznie w podskokach kierując się do drzwi.
Pokiwałam głową, postanawiając już zostawić ten temat. Wzięłam torebkę, zakładając jej pasek na ramię i podeszłam do niej.
 - Niallowi się spodoba - powiedziała wesoło, zarzucając mi rękę na ramiona. - Baaardzo spodoba.
 Czułam, że się rumienię i szturchnęłam ją w bok, uśmiechając się pod nosem.
 - Szkoda, że Deo nie zobaczy Cię w tej sukience - odpowiedziałam żartobliwie.
 Cass wyglądała świetnie, jak zawsze zresztą, więc Deo sporo tracił, na tym, że go teraz tutaj nie było.
 - Wysłałam mu zdjęcie.
 Cass puściła mi oczko, mówiąc to i mogłam się założyć, że nie było to takie zwyczajne zdjęcie. Otworzyłam drzwi od mojego pokoju, marszcząc zabawnie nos.
 - Ugh, po prostu jedźmy już do klubu, ok?

*

 Po tym jak weszłyśmy do klubu, Cass od razu gdzieś zniknęła. Rozglądałam się chwilę za nią, ale nigdzie nie mogłam jej dostrzec, nie zdziwiło mnie to zbytnio, biorąc pod uwagę, jak dużo ludzi tutaj było. Wydawało mi się, że zobaczyłam tych dwóch chłopaków z 5 Seconds of Summer, Caluma i Ashtona, ale nie byłam pewna.
 Oczywiście, że się spóźniłyśmy, biorąc pod uwagę, jak długo szukałam czegoś do ubrania, a Cass w ogóle mi nie pomagała, zajęta pisaniem z Deo. Gdy wreszcie znalazłam stolik, przy którym siedział Niall, na stole stały już kufle z piwem i szklanki z drinkami.
 - Hej! - zawołałam, nachylając się w jego stronę.
 Niall odwrócił się w moją stronę i gdy tylko zauważył, że to ja go zaczepiłam, na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech.
 - Hej - odpowiedział wesoło.
 Jego mina jednak zrzedła po tym, jak zobaczył, w co jestem ubrana. Zaczęłam nerwowo bawić się palcami, czekając, aż coś powie. Zabiję Cass, Niallowi w ogóle nie podobało się to, jak wyglądam.
 - Cześć piękna!
 Spojrzałam ze zdziwieniem na chłopaka, siedzącego obok Nialla, przez chwilę nie mając pojęcia, kto to jest. Widząc jego uśmiech, przypomniałam go sobie. Michael. Miał teraz inny kolor włosów, dlatego tak trudno mi było go rozpoznać.
 Niall uderzył go łokciem, na co ten jęknął cicho, a siedzący z nimi Luke zaśmiał się lekko. Niall wstał od stołu i złapał mnie za ramię, odciągając kawałek od stolika.
 - Cholera Sky...
 Zagryzłam wargę, spoglądając na niego niepewnie, ale on wciąż taksował wzrokiem moją sylwetkę.
 - Źle wyglądam? - spytałam.
 Niall spojrzał na mnie z niedowierzaniem i pokręcił przecząco głową.
 - Wyglądasz...wow... wyglądasz cholernie seksownie, dlatego jestem trochę niezadowolony.
 - Co? - spytałam, nic nie rozumiejąc.
 - Nie chcę, żeby Ci wszyscy faceci gapili się na moją dziewczynę.
 Słysząc jego słowa, na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Nigdy nie znudzi mi się słuchanie, jak Niall nazywa mnie swoją dziewczyną.
 - Ale nie każdy z nich może zrobić to... - mruknęłam, przysuwając się do niego.
 Oplotłam jego szyję rękami i cmoknęłam go w usta, na co trochę się rozluźnił. Uśmiechnął się do mnie z zadowoleniem i pocałował mnie jeszcze raz.
 - Gdzie Harry? - spytałam, gdy się od siebie odsunęliśmy.
 - Myślisz o Harrym, gdy się całujemy?
 Niall skrzywił się, a ja zaśmiałam się i uderzyłam go lekko w ramię.
 - Chcę złożyć mu życzenia!
 - Ok, ok. 
 Niall złapał mnie za dłoń, splatając nasze palce i zaczął przeciskać się między ludźmi na parkiecie. Znalezienie Harry'ego nie zajęło nam, aż tak dużo czasu. Siedział przy stoliku blisko baru z Zaynem, Liamem i kilkoma osobami, których nie znałam.
 Będąc dziewczyną Nialla, nie musiałam przejmować się szukaniem prezentu dla Harry'ego, bo on kupił go od nas obojga. Chciałam oddać mu połowę pieniędzy, ale oczywiście się nie zgodził. Złożyłam życzenia Harry'emu i usiedliśmy z nimi przy stoliku. Liam przysunął w moją stronę kieliszek z wódką, ale szybko pokręciłam przecząco głową.
 - Prowadzę.
 Chłopcy zrobili niezadowolone miny i powiedzieli coś o tym, że nie umiem się bawić, a Niall oparł głowę na moim ramieniu i powiedział cicho przy moim uchu:
 - Możesz zostawić tutaj samochód, Aiden Cię odwiezie.
 - No nie wiem... - odpowiedziałam, a Niall dmuchnął powietrzem na skórę za moim uchem.
 Zadrżałam lekko i kiwnęłam głową w stronę chłopaków, chcąc dać znać Niallowi, żeby nie robił tego przy nich. Niall zaśmiał się cicho, podniósł kieliszek i wcisnął mi w rękę.
 - W porządku, mogę się trochę napić - powiedziałam w końcu ze zrezygnowaniem.
 Szczerze to trochę obawiałam się pić, zawsze musiałam wypić za dużo i zdarzało mi się zrobić coś głupiego. Tym razem jednak nie mogłam na to pozwolić.
 - No brawo! - zawołał Zayn.
 Wypiłam z nimi jeszcze parę drinków, jednak o wiele mniej niż Niall, który chciał chyba pobić swój rekord. Przez prawie cały czas przyglądałam się podejrzliwie Harry'emu. Oczywiście, że nie zapomniałam, o tym jak musiałam odebrać go naćpanego z ulicy. Powiedział mi, że więcej tego nie zrobi, ale nie byłam pewna, czy mu wierzyć, dlatego teraz obserwowałam, co robi. Praktycznie nie ruszał się z miejsca, wstał tylko raz, gdy poszedł do toalety, wrócił bardzo szybko i wyglądał tak samo jak wcześniej. Jedyne co było dziwne w jego zachowaniu to to, jak co chwilę spoglądał w kierunku baru i gdy podążyłam za jego spojrzeniem, zauważyłam tę barmankę, Lucy. Choć wcześniej byłam już całkiem pewna, że podoba się Harry'emu, to teraz upewnił mnie w tym całkowicie.
 - Sky? - zamruczał Niall prosto do mojego ucha.
 - Hm?
 Przez chwilę dalej przyglądałam się Harry'emu, ale w końcu spojrzałam kątem oka na Nialla.
 - Co robisz? - spytał podejrzliwie, unosząc brew.
 Niall uniósł głowę z mojego ramienia, a ja obróciłam się, by móc lepiej na niego spojrzeć i ściszyłam głos, mówiąc:
 - Widzisz tę barmankę? - Niall spojrzał w stronę baru i pokiwał głową, patrząc z powrotem na mnie. - Jestem w 100% pewna, że podoba się Harry'emu.
 Niall wyglądał teraz na naprawdę zaskoczonego i spojrzał jeszcze raz w jej stronę, a później na Harry'ego.
 - Serio?
 - Serio. Rozmawiałam z nią, wydaje się miła. Mam nadzieję, że nie jest w rzeczywistości wredną zołzą - odpowiedziałam, kiwając głową.
 Niall uśmiechnął się lekko, spoglądając na mnie z rozbawieniem i złapał moją dłoń w swoje, tak jak często miał to w zwyczaju.
 - Jesteś urocza - powiedział nagle.
 - Urocza? - powtórzyłam ze zdziwieniem.
 - I seksowna.
 Jego spojrzenie kolejny raz tego wieczoru wylądowało na moich odkrytych nogach, na co zaśmiałam się lekko i wolną dłonią złapałam go za podbródek, unosząc jego głowę do góry. Nikt przy stoliku nie zwracał już nas uwagi, więc pochyliłam się w jego stronę i pocałowałam go. Jego usta odpowiedziały od razu, jak gdyby tylko czekał, aż to zrobię.
 - Jesteście tak słodcy, że zaraz się porzygam.
 Oderwałam się szybko od Nialla i spojrzałam w stronę, z której usłyszałam głos. Louis stał nad nami z zadziornym uśmiechem, a El właśnie uderzyła go w ramię.
 - Louis! - zawołałam z radością.
 Ostatnio spędzałam z nim naprawdę mało czasu i czułam się okropnie z tego powodu. Wstałam z mojego miejsca i zarzuciłam mu ręce na szyję, przytulając się do niego. Louis wydawał się zaskoczony moim zachowaniem i przez chwilę nie zrobił nic. W końcu objął mnie rękami w pasie, tuląc mnie do siebie jeszcze bardziej.
 - Aż tak dużo wypiłaś? - spytał.
 - Nie mogłam po prostu stęsknić się za moim najlepszym przyjacielem?
 Odsunęłam się od niego lekko, tak by móc spojrzeć na jego twarz i Louis pokiwał głową.
 - Tak, ok, to całkowicie zrozumiałe, kto by za mną nie tęsknił.
 - A Ty stęskniłeś się za mną, tak?
 Louis zrobił minę, jakby poważnie się nad czymś zastanawiał, odepchnęłam go od siebie, na co tylko zaśmiał się lekko i złapał mnie za nadgarstek.
 - Tak, stęskniłem się za Tobą. Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałem Twoją twarz, bo cały czas masz ją przyczepioną do twarzy Nialla.
 - Kutas - burknęłam i wyrwałam mu swoją rękę.
 Podeszłam do El i przytuliłam ją tak samo jak wcześniej Louisa.
 - Nie wiem, jak z nim wytrzymujesz - mruknęłam.
 - Ja też nie wiem - odpowiedziała z rozbawieniem.
 - Hej, słyszałem to! - zawołał Louis z oburzeniem, posyłając w naszą stronę niezadowolone spojrzenie.
 - Bo miałeś usłyszeć!
 El opadła na moje wcześniejsze miejsce obok Nialla, a Louis poprosił mnie, żebym poszła z nim do baru. Niall zrobił niezadowoloną minę i wyciągnął rękę w moją stronę. Zaśmiałam się cicho i pochyliłam się do niego, całując go krótko w usta.
 - Zaraz wrócę.
 - Ale szybko, ok?
 Pokiwałam głową, uśmiechając się do niego i poszłam z Lou w stronę baru. Zamówił piwo dla siebie i drinka dla El, a ja oparłam się rękami o blat, przyglądając się Lucy, dziewczynie, która podoba się Harry'emu.
 - On naprawdę bardzo Cię lubi - powiedział nagle Louis.
 Spojrzałam na niego ze zdziwieniem, marszcząc nieznacznie brwi. Byłam zbyt skupiona na Lucy, żeby zrozumieć o co mu chodzi.
 - Niall - dodał, przewracając oczami. - Nigdy nie widziałem, żeby aż tak lubił jakąś dziewczynę.
 Zacisnęłam usta, powstrzymując się od szerokiego uśmiechu i pokiwałam lekko głową. Dobrze, że było tu tak gorąco i Louis mógł pomyśleć, że to dlatego miałam czerwone policzki.
 - To dobrze, bo ja też naprawdę bardzo go lubię.
 - Wiem - mruknął Louis, uśmiechając się lekko w moją stronę. - Dlatego w razie czego, dzwoń do mnie i skopię mu dupę.
 Wybuchnęłam głośnym śmiechem, a Louis uniósł brew, nie wyglądając w najmniejszym stopniu na rozbawionego.
 - Lou, jestem całkiem pewna, że prędzej to Niall by Ci dokopał.
 Louis prychnął pod nosem i odebrał zamówione przez siebie napoje od Lucy, do której uśmiechnęłam się nieznacznie, na co odpowiedziała mi podobnym uśmiechem. 
 - Louuu - zawyłam, ciągnąc go lekko za ramię, gdy wracaliśmy do stolika. - Harry lubi tę barmankę. Luuubi luuubi.
 Może jednak te parę drinków, które wypiłam to było za dużo.
 - Skąd wiesz? - spytał ze zdziwieniem.
 - Mówił o niej, wtedy gdy coś wziął - odpowiedziałam.
 Louis spojrzał na nią przez ramię i wzruszył ramionami, ale na jego twarzy pojawił się ten zadziorny uśmiech. Na pewno nie da teraz Harry'emu spokoju.
 - Wracając do wcześniejszego tematu - odezwał się, spoglądając w moją stronę. - Mógłbym skopać dupę Niallowi.
 W tym momencie podeszliśmy już do stolika, na szczęście nikt nie usłyszał tego, co Louis powiedział. Rozejrzałam się dookoła, chcąc znaleźć sobie nowe miejsce, skoro El zajęła to, gdzie siedziałam wcześniej.
 - Tylko spróbuj, a będziesz miał ze mną do czynienia - zagroziłam Louisowi, na co zaśmiał się lekko.
 Niall pociągnął mnie za rękę, tak że usiadłam mu na kolanach i objął mnie rękami w pasie. Wtuliłam się w niego bardziej z szerokim uśmiechem na mojej twarzy. Nie obchodziło mnie nawet to, że wokół nas jest pełno ludzi i to, że Louis posyła nam złośliwe uśmieszki. 
 Czując ramiona Nialla wokół mnie, czułam się bezpiecznie. Czułam się, jakbym była w domu.

*

stęskniłam się za scenami Sky-Louis
nie jestem zbytnio zadowolona z tego rozdziału, ale myślę, że następny będzie lepszy!

ok, kolejny raz zostałam nominowana do Liebster Award, za co baaaardzo dziękuję, ale nie czytam żadnych polskich opowiadań, więc nie mogę nikogo nominować, co wyklucza mnie z tego ;)

11 komentarzy:

  1. Jeejć.. Louu hahah nie moge goo.. :D
    Czekam , czekam na kolejny /Mii

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww, jak słodko :* super, tak się cieszę, że oni są razem :)
    Louis wymiata, nie ma to jak zbyt duża skromność ;P
    Pzdr. <3

    Zapraszam też do mnie:
    onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny ;)
    Też tęskniłam za tymi scenami :)
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  4. to jest genialne !! czekam na nexta :))

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny! Souis jest słodkie hahah

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam <3 to takie urocze jak Niall mówi Sky,że jest seksowna xD ale Souis jest śmieszne :p tak czy siak jestem Siall Shipper Forever !! Błagam pisz następny,Bo sie uzależniłam :)
    Pozdrawiam Clauduśka Duśka xx.

    OdpowiedzUsuń
  7. bozeboze boz e4hbdfik cvkusjdah`dbask, x
    cudowny!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudny!
    Ja też tęskniłam za Sky i Louis'em.

    OdpowiedzUsuń