wtorek, 24 czerwca 2014

40.

 Westchnęłam głośno, patrząc na sufit pomieszczenia. Aiden prosił mnie, żebym przyszła do nich, bo muszą mi powiedzieć o czymś ważnym, ale wyglądało na to, że aż tak bardzo im się nie śpieszy. Leżałam na kanapie w ich salonie już od pół godziny i nawet nie widziałam jeszcze Any. Co się tutaj do cholery działo?
 Uniosłam się na łokciach, żeby spojrzeć po raz kolejny w stronę drzwi, jakby to miało sprawić, że dzięki temu szybciej tutaj przyjdą. Nic z tego. Wyciągnęłam telefon z kieszeni dżinsów, postanawiając napisać do Louisa, żeby zabić jakoś czas.

 Do: Lou xxxxxx
 Aiden i Ana zachowują się dziwnie, zresztą czemu nie ma go z Wami?

 Ledwo wysłałam SMSa, odpowiedź już zdążyła przyjść. Ok, wow, jakim cudem Louis to zrobił?

 Od: król Niall <3
 W telewizji leci Spider-man.

 Ok, po pierwsze to Niall sam zmienił nazwę swojego kontaktu w mojej komórce. Po drugie, co ja tu robiłam, skoro w telewizji właśnie leciał jeden z moich ulubionych filmów? Dostałam kolejną wiadomość i tym razem był to Louis, ale nie zdążyłam odpisać żadnemu z nich, bo do pokoju wszedł Aiden. Nareszcie!
 - Ugh, gdzie Ana? - spytałam.
 - Zaraz przyjdzie - odpowiedział i usiadł na fotelu naprzeciwko mnie.
 - No mam nadzieję, nie widziałam jej całą wieczność! - zawołałam i zmarszczyłam lekko brwi. - Serio nie pamiętam, kiedy ostatnio ją widziałam.
 Aiden pokiwał głową, uśmiechając się pod nosem, chociaż próbował to ukryć. Zmrużyłam oczy, przyglądając się mu uważniej i zastanawiając się, o co mu chodzi. Żadne z nas się nie odezwało przez kilka minut, póki do pokoju nie weszła Ana.
 Wytrzeszczyłam na nią oczy i uniosłam się trochę na moim miejscu, tak żeby usiąść. Wyglądała inaczej, miała na sobie luźną koszulkę, ale mogłam zobaczyć jej lekko odstający brzuch.
 - Ana...
 Uśmiechnęła się do mnie i spojrzała w stronę Aidena, który teraz już nawet nie starał się ukryć swojego szerokiego uśmiechu.
 - O Boże!
 Zerwałam się z kanapy i zasłoniłam usta dłońmi, wpatrując się w nią. Niemożliwe...
 - Naprawdę? Naprawdę?
 Spoglądałam to na nią, to na Aidena i widziałam, że śmieszyło ich moje podekscytowanie. Niecodziennie dowiaduje się, że twój kuzyn będzie miał dziecko.
 - Tak Sky, jestem w ciąży - odpowiedziała spokojnie Ana.
 Pisnęłam głośno, robiąc krok w jej stronę i przytuliłam ją mocno, to samo po chwili robiąc z Aidenem. Ana podeszła do kanapy i opadła na miejsce, po czym pokazała mi, żebym usiadła obok niej.
 - Wow, to... wow - wymamrotałam, wpatrując się w jej brzuch.
 - Będziesz ciocią - powiedział wesołym głosem Aiden.
 - Ugh, przestań, bo się popłaczę...
 Oboje zaśmiali się na moje słowa, a ja uśmiechnęłam się szeroko. To była naprawdę świetna wiadomość i idąc tutaj w ogóle nie spodziewałam się, że właśnie o to mogło chodzić. 
 - Który to już miesiąc?
 - Końcówka czwartego - odpowiedziała Ana, przesuwając ręką po swoim brzuchu.
 - Cholera... - mruknęłam, a po chwili dodałam: - Hej, szybko mi powiedzieliście!
 Aiden przewrócił oczami na moje słowa, a Ana uśmiechnęła się przepraszająco. Nie miałam tak naprawdę im tego za złe. Za to strasznie cieszyłam się z ich powodu.
 - Kto jeszcze wie? - spytałam z ciekawości.
 - Nasi rodzice, chłopaki z One Direction...
 - Co? - przerwałam Aidenowi.
 Ugh, naprawdę wiedzieli o tym i nic mi nie powiedzieli? Cudownie.
 Ana miała ten sam przepraszający wyraz twarzy, za to Aiden wyglądał, jakby chciał mi powiedzieć: "uspokój się, gówniaro". Dlatego postanowiłam nie drążyć sprawy i zmienić temat rozmowy.
 - Dalej jestem trochę w szoku - powiedziałam wolno, patrząc na sylwetkę Any.
 - Jeśli nie wiesz, jak to się stało... - zaczął Aiden.
 - To chyba Niall będzie Ci musiał pokazać - przerwała mu Ana, śmiejąc się uroczo.
 Aiden zmarszczył nos, wyglądając, jakby usłyszał najobrzydliwszą rzecz na świecie, a ja wytrzeszczyłam na nią oczy. Czy wszyscy ludzie, których znam muszą, rzucać w moją stronę seksualnymi komentarzami? Poważnie, to już nie jest śmieszne...
 - Ugh, nie - jęknął Aiden. - Jesteś za młoda na dziecko.
 - Racja... Zabezpieczaj się! - Ana pokiwała głową z szerokim uśmiechem.
 - Ok, było miło, gratuluję dziecka, muszę iść! - zawołałam na jednym tchu i praktycznie wybiegłam z pokoju.

*

 Zbiegłam po schodach prowadzących do szkoły i odetchnęłam głęboko świeżym - ok, nie do końca świeżym - powietrzem. Wolność. Przynajmniej na parę godzin.
 Ruszyłam chodnikiem, obmyślając już co zjem w domu, gdy tylko tam dotrę. Jakaś dziewczyna uśmiechnęła się w moją stronę i pomachała mi, na co odpowiedziałam jej niepewnie. Teraz dosyć często zdarzały mi się takie sytuacje. Nie byłam już jedną z przypadkowych osób, które ludzie spotykali na ulicy, byłam dziewczyną Nialla Horana. Trudno mi było się do tego wszystkiego przyzwyczaić, ale skoro chciałam z nim być, nie miałam innego wyjścia.
 - Sky!
 Zatrzymałam się, spoglądając przez ramię. To była osoba, która na pewno mnie znała. Uśmiechnęłam się szeroko do Bena, który właśnie zmierzał w moim kierunku szybkim krokiem.
 - Hej Ben - odpowiedziałam.
 Zaczęliśmy razem iść w tą samą stronę, a Ben miał na twarzy szeroki uśmiech i wyglądał, jakby chciał mi coś powiedzieć. Przyglądałam mu się przez chwilę z ciekawością i w końcu pokiwał głową, dając mi znać, że powie mi o co chodzi.
 - Mój staż na uczelni się skończył.
 - Och... - spojrzałam na niego ze smutkiem. - Szkoda.
 - Nie. To dobrze. - powiedział i złapał mnie za ramię, żebym się zatrzymała.
 Uniosłam brwi, przyglądając mu się ze zdziwieniem. Co miał na myśli, mówiąc, że to dobrze? Pewnie chodziło mu o to, że będzie miał teraz stałą pracę w naszym starym liceum, z czego się cieszyłam. Naprawdę dobrze dla niego. Jednak będzie mi trochę przykro, nie widując go na korytarzach uczelni czy na sali gimnastycznej.
 - Sky, teraz skoro już mnie tam nie będzie... - zaczął.
 - Nie będziemy się już pewnie widywać, co? - mruknęłam z nieznacznym uśmiechem.
 - Co? Nie! - zawołał, przesuwając swoją rękę z mojego ramienia do mojej dłoni. - Wręcz przeciwnie.
 Spojrzałam wielkimi oczami w dół, gdzie właśnie splótł nasze palce i wyrwałam mu rękę, odsuwając się trochę do tyłu. Co do cholery właśnie się działo...
 - Teraz możemy zacząć się umawiać.
 Zamurowało mnie. Nie mogłam wydobyć z siebie ani słowa. Ben chyba przyjął moje milczenie jako dobry znak, bo przysunął się do mnie i nachylił się w stronę mojej twarzy. Odskoczyłam szybko do tyłu, praktycznie wytrzeszczając na niego oczy. Chciał mnie pocałować.
 - Co do cholery, Ben?! Mam chłopaka!
 Ben zmarszczył brwi, przypatrując mi się z niezadowoleniem. Czułam, jak serce mocno mi bije w piersi. Rozejrzałam się dookoła, uświadamiając sobie nagle, że wokół nas jest pełno ludzi.
 - Od kiedy? Myślałem, że nie masz nikogo.
 - Od 2 miesięcy - odpowiedziałam ze złością. - Wow...
 Założyłam ręce na pierś, a Ben skrzywił się. Widziałam, że jest zły. Ale nie powinien być. Nie miał prawa złościć się na mnie za to, że miałam chłopaka.
 - Skąd miałem to wiedzieć?
 Spojrzałam na niego z niedowierzaniem, czy on sobie żartował?
 - Nie oglądasz telewizji? - spytałam cicho, znowu rozglądając się na boki.
 - Co? Co to ma do rzeczy?
 Zacisnęłam usta w linię, patrząc z powrotem na niego i zastanawiając się, w jaki sposób powinnam na to odpowiedzieć. 
 - Mój chłopak jest tak jakby sławny...
 Miałam ochotę zaśmiać się na moje własne słowa. Tak jakby cholernie sławny i cały świat go zna byłoby poprawniejsze.
 - Żartujesz sobie.
 Ben prychnął pod nosem, spoglądając na mnie, jakbym to sobie wszystko wymyśliła. Miałam ochotę zetrzeć z jego twarzy ten głupi uśmieszek.
 - Nie, zresztą nieważne. Wierz sobie, w co chcesz. Mam to gdzieś.
 Widziałam, jak jego szczęka zaciska się na chwilę, tak samo jak jego dłonie. Chciałam jak najszybciej skończyć tę rozmowę, tym bardziej, że umówiłam się niedługo z Niallem na Skypie.
 - Ok, rozumiem - powiedział w końcu Ben, wypuszczając powietrze nosem.
 - Co rozumiesz? - spytałam, poprawiając pasek od mojej sportowej torby na ramieniu.
 Jeśli rozumiał, że jestem zajęta i nigdy się z nim nie umówię, to świetnie. Właśnie na tym mi zależało.
 - Rozumiem, że nie będziesz ze mną, bo udało Ci się dopaść jakiegoś celebrytę.
 Otworzyłam usta, chcąc coś odpowiedzieć, ale nie dał mi dojść do słowa.
 - Jak go przekonałaś, żeby był z taką zwyczajną, nic nie znaczącą dziewczyną jak Ty? Pewnie musisz być niezła w łóżku, co?
 Uderzyłam go z pięści w twarz, aż zatoczył się do tyłu. ( Aua, aua, moja dłoń, o jezu.) 
 Cholera nigdy nie pomyślałabym, że Ben mógłby powiedzieć mi coś takiego. Zawsze był dla mnie miły i nie przypuszczałabym, że potrafi być takim kutasem.
 Widziałam po jego minie, że był zaskoczony tym, co zrobiłam. Złapał się za szczękę, pocierając ją dłonią i zrobił w moją stronę smutne oczy.
 - Przepraszam, nie powinienem...
 - Pieprz się! - krzyknęłam.
 Popchnęłam go ramieniem, przechodząc koło niego i jak najszybciej się dało, zaczęłam iść w stronę mojego domu. Słyszałam, jak woła za mną i przeprasza, ale nic sobie z tego nie robiłam. 
 Dopiero, gdy znalazłam się przed moimi drzwiami wejściowymi, mogłam spokojnie odetchnąć. Weszłam do środka, ściągnęłam buty i kurtkę, po czym wbiegłam po schodach na górę, nawet nie witając się z mamą.
 Pierwsze co zrobiłam w pokoju, to położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Najchętniej poszłabym spać i zapomniała o wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatnich 20 minut. W ogóle nie przypuszczałam, że Ben może mnie traktować w inny sposób niż koleżeński. Myślałam raczej, że byłby z kimś w swoim wieku, a nie, że będzie chciał umawiać się ze mną, 7 lat młodszą kuzynką swojego starego kumpla. Na dodatek okazał się kompletnym chamem. Tak samo jak Chris. Chyba zawsze leciałam na tych nieodpowiednich dla mnie facetów. Oczywiście do czasu, gdy poznałam Nialla.
 Niall! Zeskoczyłam szybko z łóżka i zabrałam laptopa z biurka, po czym opadłam z powrotem na materac. Wcisnęłam przycisk, żeby włączyć komputer i wydawało mi się, że jak na złość, dzieje się to wolniej niż zawsze.
 Wreszcie! Kliknęłam od razu na ikonkę Skype'a i zobaczyłam zielone kółeczko koło nazwy Nialla. Zanim zdążyłam zadzwonić do niego, on zrobił to pierwszy.
 - Hej Niall! - zawołałam, po tym jak akceptowałam połączenie.
 - Co tak długo? - spytał. - Byliśmy umówieni...
 - Na 5 minut temu? - podpowiedziałam, patrząc na godzinę.
 Niall uśmiechnął się lekko, wzruszając ramionami. Widząc go, od razu poprawił mi się humor. Przez chwilę nie odzywałam się, przyglądając mu się uważnie. Włosy opadały mu miękko na czoło i wyglądały tak, że miałam ochotę przesunąć przez nie palcami. Jego oczy nie opuszczały mojej twarzy - a raczej ekranu, na którym mnie widział - i wręcz widać w nich było ten radosny błysk. Jego usta układały się w dobrze mi znanym uśmiechu i najchętniej bym je teraz pocałowała, gdyby nie dzielące nas kilometry.
 - Sky?
 - Hm? - mruknęłam nieprzytomnie.
 Niall zaśmiał się lekko i oparł brodę na dłoni.
 - W ogóle mnie nie słuchałaś? Gapiłaś się na mnie z szeroko otwartymi ustami i pewnie myślałaś te wszystkie sprośne rzeczy, co?
 To nie do końca była prawda, ale i tak wywołało u mnie rumieńce.
 - Przyłapałeś mnie, Niall - odpowiedziałam, przewracając oczami. - Więc co mówiłeś?
 - Że mam około 2 godzin, zanim będziemy musieli zacząć przygotowywać się na koncert. I jestem gotowy te całe 2 godziny poświęcić na rozmowę z Tobą!
 - Juhu! - zawołałam, na co Niall parsknął śmiechem.
 - Co u Ciebie? Wróciłaś właśnie z zajęć?
 Pokiwałam głową, zagryzając wargę. Ok, musiałam powiedzieć Niallowi, o tym co się stało.
 - Nie rób tak - zawył Niall, robiąc niezadowoloną minę.
 - Co? - spytałam ze zdziwieniem.
 - Nie przygryzaj wargi, mam wtedy jeszcze większą ochotę, by Cię pocałować, a teraz nie mogę tego zrobić.
 No tak, chyba coś kiedyś mi o tym wspominał. Uśmiechnęłam się do niego, czując to ciepło w mojej piersi, ale oczywiście Niall musiał to zepsuć.
 - Ewentualnie mogę zrobić sobie dob...
 - Niall! - pisnęłam, tak, że nie usłyszałam całego słowa.
 - Rozmawiając z Tobą na Skypie - dokończył z głupkowatym uśmiechem.
 - Lepiej nie, innym razem - rzuciłam, nie mówiąc poważnie.
 - Trzymam za słowo! - odpowiedział.
 - Niall - mruknęłam i westchnęłam cicho. - Muszę Ci coś powiedzieć.
 Uśmiech szybko zniknął z jego twarzy, słysząc, że jestem poważna. Nie odezwał się ani słowem, ale jego wzrok wydawał mi się bardziej skupiony niż kilka sekund temu.
 - Miałeś rację co do Bena.
 - Że na Ciebie leci? - spytał, marszcząc nieznacznie brwi.
 Pokiwałam głową, przygryzając paznokieć z nerwów, a Nial jedynie zaśmiał się z zadowoleniem. Ok, co... Czy dobrze zrozumiał, o co mi chodziło? Kiwnięcie głowy oznacza "tak", Niall...
 - Wow, wiedziałem, że miałem rację, a tak się zarzekałaś, że to nieprawda!
 - Naprawdę myślałam, że to nieprawda! W końcu ma 25 lat, dlaczego miałaby podobać mu się 18latka? - zawołałam z przekonaniem.
 Niall rzucił mi spojrzenie, jakby nie mógł uwierzyć w to, jaka głupia jestem.
 - Bo jesteś świetną osobą? - mruknął, unosząc brwi. - Zresztą widziałaś siebie w lustrze?
 Zaśmiałam się lekko, a Niall oblizał usta i puścił mi oczko. 
 - Ok - powiedział w końcu. - Więc co dokładnie się stało?
 Opowiedziałam mu o całej sytuacji, nie pomijając żadnych szczegółów. W końcu obiecałam Niallowi, że będę mu mówić o wszystkim.
 - Jakbym był teraz w Londynie, to chyba bym go zabił - warknął Niall, przesuwając palcami przez swoje włosy. - Dobrze, że chociaż Ty go uderzyłaś. Co za kutas.
 - Hej Niall, o czym tam rozmawiasz, że używasz takich słów? - usłyszałam kolejny głos dochodzący z laptopa.
 Od razu rozpoznałam Louisa i uśmiechnęłam się pod nosem, spoglądając na niezadowolonego Nialla, który patrzył na część pokoju, której kamera nie obejmowała.
 - Dobrze, że nie zrobiłeś tego, o czym mówiłeś wcześniej - zażartowałam.
 Niall spojrzał w moją stronę, a Louis opadł na miejsce obok niego, szczerząc się do kamery.
 - Co miał zrobić? - spytał.
 Niall zarumienił się i posłał mi ostre spojrzenie, bym nic nie mówiła.
 - Hej Louis, co u Ciebie? - zagadnęłam, ignorując jego pytanie.
 Louis najwidoczniej jednak tego nie zauważył, bo zaczął ze szczegółami opowiadać mi, co jadł na obiad i jak Zayn poślizgnął się na skórce od banana. Kolejny zwyczajny dzień w ekipie One Direction.
 - Louis, odpierdol się, ja teraz rozmawiam ze Sky! - zawołał Niall, próbując zepchnąć go z łóżka.
 - Ja też chcę z nią porozmawiać! - krzyknął Lou.
 Zaśmiałam się, przyglądając się temu, co robią i zanim się obejrzałam oprócz ich dwóch, na ekranie mogłam zobaczyć całą piątkę.
 - Hej Sky! - zawołali chórem nowoprzybyli.
 - Hej! - odpowiedziałam z rozbawieniem.
 Niall miał bardzo niezadowoloną minę, co sprawiało, że jeszcze bardziej chciało mi się śmiać.
 - Zajebiście - syknął Niall.
 - Niall, skąd w Tobie tyle nienawiści? - spytał Harry, szturchając go łokciem w bok.
 - Jakbyście dali mi w spokoju porozmawiać z moją dziewczyną, to byłoby inaczej, więc możecie iść, dzięki.
 - Niall, przestań! - zawołałam ze śmiechem. 
 - Jest mi dobrze w tym miejscu Niall, dzięki. - odpowiedział mu Louis z przekorą.
 Niall zaczął mruczeć coś pod nosem i byłam całkiem pewna, że wyklina ich wszystkich. Miałam spytać reszty chłopaków, co u nich, ale zanim zdążyłam otworzyć usta, uprzedził mnie Liam.
 - Właściwie to przyszliśmy tutaj, bo musimy już jechać, Niall.
 - Co? Myślałem, że mamy jeszcze...
 - Nie - przerwał mu Zayn, kręcąc głową.
 Niall westchnął głośno, patrząc na mnie ze smutkiem w oczach. Poza paroma SMS-ami i kilkuminutowymi rozmowami przez telefon to miał być czas, gdy wreszcie będziemy mogli pierwszy raz od kilku dni dłużej ze sobą porozmawiać.
 - W porządku, Niall. Nie przejmuj się tym - powiedziałam, wiedząc, że myśli o tym samym co ja.
 Niall poprosił - tym razem o wiele grzeczniej - chłopaków, żeby wyszli z pokoju i o dziwo mu się nie sprzeciwili. Chyba wyczuli, że Niall potrzebuje pożegnać się ze mną w samotności.
 - Przepraszam, Sky.
 - W porządku, naprawdę.
 Uśmiechnęłam się nieznacznie, kiwając lekko głową. Niall westchnął kolejny raz i powiedział cicho:
 - Kocham Cię. Napiszę do Ciebie później.
 - A ja kocham Ciebie - odpowiedziałam i pomachałam ręką do kamerki.
 Połączenie zostało zakończone, a ja położyłam się na plecach, patrząc w sufit. Kolejny raz ja byłam tutaj, sama w moim pokoju, a on jeździł po całym świecie.
 Było ciężko, ale zdecydowanie było warto. Nie zamieniłabym tego na nic innego. Nie zamieniłabym Nialla na nikogo innego.


*

czuję, jakby ten rozdział był naprawdę beznadziejny,
ale musiałam zakończyć sytuację z Benem i wspomnieć o ciąży.

cholera, to już 40 rozdziałów, kiedy to zleciało ;o

14 komentarzy:

  1. Co za dupek z tego Bena, ugh ten gościu od samego początku mnie irytował ;) cieszę się, że to już koniec. Chociaż znając ciebie będziesz chciała namieszać i pewnie przy użyciu Bena ;p
    Awwwww Adien będzie mnieć małego dzidziusia *.* niech Sky będzie ciocią.
    Oj Nialler, Nialler ty niewyżyty seksocholiku ;D
    @luvmyloueh91

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybys tylko wiedziala jak bardzo kocham to opowiadanie <3333

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm... Skojarzenia, skojarzenia wszędzie... serio po tym rozdziale moja głowa... boskie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Aww ciąża Any <3 ale z tego Bena jest dupek!!!! No nie mogę...Czemu wgl. mógł coś takiego powiedzieć?!? Błagam daj szybko nn,bo nie wytrzymam ;)
    Pozdrawiam Clauduśka Duśka xx.

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem ciekawa czemu tak długo ukrywali fakt o ciąży...
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem co napisać! rozdział genialny! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale idiota z tego Bena! Palant i tyle...
    Aiden będzie miał dziecko ♥ aww ♥
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam to opowiadanie już 3 raz bo nie ma nowych rodzialow a ja już nie wytrzymuje hahahaha świetny rodzial czekam na nn❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  10. Geniny !!! :* Właśnie skończyłam czytać caałe opowoadanie i czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  11. nooo nooo nooo będzie bobasek w opowiadaniu! *U* Niesamowite opowiadanie.. /Mii

    OdpowiedzUsuń
  12. rozdział jest boooski! Kiedy dodasz next? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeeej <3 tęskniłam za chłopakami! W końcu trochę Louisa :*

    OdpowiedzUsuń